Rozdział 35

Hipotetyczna „technika” zbawienia

Ogólnie zbawienie jest wyzwoleniem ludzkości od zła. Według essenceizmu do jego przeprowadzenia jest niezbędny Syn Boży występujący w roli Zbawiciela. Mają mu pomagać aniołowie Boży oraz święci ze świata duchowego. Poniżej przedstawię znane mi główne „wersje” zbawienia. Ich ocena jest krytyczna z powodu kilkudziesięciu tysięcy lat trwania obecnej cywilizacji ludzkiej, w której nie widać końca zła.

Najpopularniejsza forma zbawienia polega na tym, że kiedyś Bóg zdecyduje się położyć kres naszej upadłej cywilizacji. W wyniku Jego decyzji powinien nastąpić tak zwany koniec świata, połączony z cudownym przyjściem Zbawiciela. Ta bardzo efektowna wersja sądu nad ludzkością jest w różny sposób powielana przez takie religie jak judaizm, chrześcijaństwo, islam oraz inne mniejsze wyznania. Niestety, takie podejście powoduje tylko oczekiwanie na nieznaną przyszłość, czasem strach przed piekłem, a przede wszystkim brak odpowiedzialności za przeprowadzenie tego ważnego wydarzenia. Od tysięcy lat jesteśmy karmieni obietnicą zbawienia, czyli powstaniem idealnego świata. Ogólnie taką formę naprawy świata można zaliczyć do kategorii cudu, gdyż losy ludzkości zależą od samodzielnej decyzji Boga. Najpierw był Jego cud w postaci stworzenia świata. Potem, gdy z naszym udziałem zostało wprowadzone zło uniemożliwiające powstania idealnego świata, doczekaliśmy się kolejnego cud w postaci pojawiania Jezusa Chrystusa, który miał nas wybawić od tego zła. Gdy naród wybrany odrzucił Jego wysiłki na rzecz powstania dobrego świata, to znów czekamy na cud zbawienia dokonany przez Boga. Takie „zwalanie” wszelkich decyzji na „barki” Boga podoba się większości religii.

Jest też wiele systemów religijnych, które traktują zbawienie jako wynik dość długiego łańcucha reinkarnacji. Mają one w końcu doprowadzać każdego człowieka do stanu wiecznego spokoju i szczęśliwości w wymarzonym świecie duchowym. Zbawienie w tej formie właściwie nie zależy od Boga, gdyż On w nim nie uczestniczy. Ma ono charakter indywidulany i tylko w luźny sposób dotyczy całej ludzkości.

Pierwsze z powyższych rozwiązań przy pasywności ludzi uwzględnia tylko aktywność Boga. Drugie pod nieobecność Boga uwzględnia aktywność ludzi. Warto więc zastanowić się nad rozwiązaniem niebędącym żadnych z nich, choć uwzględniające istnienie Bytu Pierwoistnego, a także skuteczne działanie ludzi. Takie rozwiązanie proponuje essenceizm.

W rozdziale opisującym zbawienie prowadzone przez indywidualnych misjonarzy nie wyjaśniłem, w jaki sposób zostaną oni przygotowywani do tej misji. Dlatego teraz zajmę się tym tematem. Chodzi przede wszystkim o to, czego mają nauczać misjonarze, zwani „obieżyświatami”, oraz jak to będą praktycznie robić.

Chcąc lepiej przygotować zrozumienie przyszłościowej techniki zbawienia, wyjaśniłem w poprzedniej części tego opracowania, jak działa świat duchowy. Opisywałem tam zjawisko tak zwanego ponownego życia. Ma ono polegać na „dołączeniu się” do osoby fizycznej człowieka obcej osoby duchowej obok jego własnej. Warunkiem takiego „połączenia” jest swoista synchronizacja osoby fizycznej człowieka z inną niż własna osobą duchową ze świata duchowego. Przypominam, że takie zjawisko było przewidziane przez Stwórcę, który miał w planach utworzenie jednej wielkiej rodziny ludzkiej, w której wszyscy mieliby dostęp do aktualnego stanu cywilizacji i mogli zawsze pasjonować się rozwojem wszechświata. Teraz ten mechanizm może posłużyć do zbawienia świata.

W poprzednich częściach tego tekstu system essenceizm przyjął bardzo hipotetyczne istnienie we wszechświecie cywilizacji ludzi utworzonych na Obraz i podobieństwo Stwórcy. To oznaczało, że zamieszkali na innych planetach ludzie są przypuszczalnie tacy jak my i że żyją w środowisku naturalnym podobnym do tego, jakie jest na naszej planecie. Jeśli ewentualnie te cywilizacje mogłyby jakoś nam pomóc, to nie powinno u nich istnieć zło. Oznacza to, że istnieją one obecnie zgodnie z koncepcją Stwórcy. W tych światach ich mieszkańcy tak jak i my przeżywają pierwszą część swojego życia jako współistnienie osoby fizycznej i duchowej. Po zakończeniu życia fizycznego, już w stanie doskonałości osobistej, powinni zasilać swym istnieniem świat duchowy, a właściwie wszechświat duchowy. W tej sferze poza czasem i przestrzenią mogą przemieszczać się po całym kosmosie, włączając w to naszą planetę. Pytanie dotyczy przede wszystkim faktu, czy mają jakąś wiedzę o stanie naszej cywilizacji i czy czują się odpowiedzialni za przywrócenie jej do właściwego stanu. Gdyby tak było, to essenceizm proponuje współpracę przygotowanych na naszej planecie „obieżyświatów” w roli ich partnerów.

„Technicznie” chodzi o to, jak potencjalny przybysz o doskonałej osobowości pochodzący z innej planety mógłby stać się „zbawicielem” na tej naszej. Mowa tu o „duchowej technice zbawienia”, umożliwiającej przybyłym osobom duchowym przeprowadzenie zbawienia razem z żyjącymi na Ziemi ludźmi, oczywiście odpowiednio przygotowanych do takiej misji. Ci „przybysze z kosmosu” powinni być osobami dobrze zorientowanymi w naszej sytuacji. Jeśli Jezusa Chrystusa, jedynego znanego na Ziemi doskonałego człowieka, nazywamy Sędzią i Zbawicielem, to oznacza, że to On mógłby być ich głównym Nauczycielem. Dzięki Jego edukacji i pomocy dobrych aniołów, te wybrane osoby duchowe ludzi z innych planet mogłyby „zstąpić” duchowo na wybrane osoby żyjące na Ziemi. Właśnie opisywani tu „obieżyświaty” staliby się partnerami dla „zbawicieli z kosmosu”.

Można zapytać, po co są nam potrzebni ludzie z innych planet, skoro Jezus, Jego święci z raju oraz aniołowie mogliby sami pobudzić ludzkość do przeprowadzenia procesu zbawienia. Praktyka wielu tysiącleci naszej cywilizacji wykazała, że siły zła, to znaczy siły Szatana, jego upadłych aniołów oraz ludzi zmanipulowanych przez nich są wystarczająco mocne, aby utrzymywać trwale władzę zła nad ludzkością. Kolejne porażki dobrych ludzi, zabijanie proroków i świętych, a zwłaszcza uniemożliwienie Chrystusowi dokonanie pełnego zbawienia, wykazały, że dobra strona mocy jest za słaba wobec tej złej. W tej prawie beznadziejnej sytuacji taka hipotetyczna pomoc „z zewnątrz” może się okazać pomocna dla ludzkości.

Żeby do końca wyjaśnić koncepcję essenceizmu dodam jeszcze kilka do szczegółów. Wspomniani poprzednio misjonarze – „obieżyświaty” powinni być osobami o szczególnym stanie duchowości. To przede wszystkim ludzie o autentycznym powołaniu do takiego dziejowego działania. W naturalny sposób mogliby zostać nimi ludzie rozumiejący konieczność zbawienia świata w wyniku miłości do umęczonej złem ludzkości. Takich „obieżyświatów” może być na Ziemi bardzo wielu. Musieliby tylko dowiedzieć się o tej nadzwyczajnej możliwości zbawienia świata i zidentyfikować się z nią. Podobnie, choć negatywnie, zostało w niedawnych latach zmobilizowanych miliony ludzi, którzy zasilili różne sekty i służyli różnym „mesjaszom”. Tym razem wiedzieliby dobrze, że nie są werbowani na członków sekty i nie są zwodzeni przez fałszywych proroków. Podstawą ich działania byłaby stosowna wiedza o Stwórcy wszechświata, o sytuacji ludzkości oraz o możliwości współpracy z osobami duchowymi osób spoza naszej planety. To byłby na razie tylko ich stan gotowości, gdyż nauka nie dostarczyła jeszcze dowodów na istnienie innych cywilizacji. Wiedzieliby jednak, że we wszechświecie możliwe jest przemieszczanie się osób duchowych na duże odległości. Do tego doszłaby informacja, że właściwym i wiecznym domem dla ludzkości jest wszechświat duchowy. Uświadomiliby sobie zatem, że należy włączyć ludność naszej planety do wszechświatowej społeczności. Będą więc wiedzieć, że trzeba tego dokonać we współpracy z dobrymi osobami duchowymi ludzi spoza naszej Ziemi.

W procesie zbawienia proponowanym przez essenceizm chodzi przede wszystkim o zebranie wystarczająco skutecznych sił, aby zlikwidować źródło zła, czyli Szatana i jego złe duchy. Dlatego powstała opisana powyżej idea, zgodnie z którą mogliby tego dokonać doskonali ludzie z innej planety, których osoby duchowe pojawią się na naszej planecie i włączą się do osobowości przygotowanych dla nich ziemskich partnerów. Stąd pojęcie „obieżyświatów” mogących być partnerami dla osób duchowych doskonałych ludzi z innych planet. To oni, chodzący po świecie, mogą być „nosicielami” przybyłych osób duchowych znających tylko dobro. Będą „owładnięci” ich osobowościami i przez to staną się godnymi przeciwnikami Szatana. Będą mogli nie tylko za przykładem Jezusa powiedzieć Szatanowi: „idź precz”, ale również zmusić go do posłuszeństwa. Kresem działalności zła będzie narodzenie się na Ziemi doskonałego „Adama” i doskonałej „Ewy”. Będą oni pod ochroną „obieżyświatów” wspieranych przez tych przybyłych z dobrej cywilizacji w kosmosie. Będzie więc tak jak w planach Stwórcy, gdy doskonała para ludzka miała dać początek nowej historii ludzkości. Przejmie ona rolę duchowych rodziców wobec wszystkich tych, którzy żyją na Ziemi i tych, którzy przeżyli już na niej swoje życie. W tym momencie Szatan oraz jego złe duchy stracą swą przewagę nad ludźmi i wrócą do swego pierwotnego stanu. To definitywnie zakończy zło w naszym świecie, rozpoczynając proces tworzenia się właściwego stanu naszej cywilizacji. Do tego również będą potrzebni doradcy z planety, która ma już za sobą okres kształtowania dobrej cywilizacji.

Essenceizm proponuje to niesłychanie hipotetyczne rozwiązanie z braku skuteczności innych. Ludzkość niestety jest wciąż zwodzona nadziejami na zbawienie przez różne wyznania religijne. W tej sprawie nie widać jednak postępu. Dlatego essenceizm proponuje powyższe rozwiązanie. Można by już teraz szukać ochotników na „obieżyświatów”, gdyż to właśnie oni utworzyliby nową historię w dziejach naszej planety.

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”