Rozdział 34

Zbawienie nie z tego świata

Ten rozdział dotyczy głównego tematu tego opracowania. Poniżej powtórzę w skrócie argumenty używane w poprzednich książkach o essenceizmie. To przypomnienie jest konieczne, aby w pełni zrozumieć formę zbawienia, która jest rodzajem ostatniej deski ratunku dla ludzkości. Skoro twierdzę, że Bóg nie może zaingerować w nasz świat, aby go samodzielnie zbawić, a mieszkańcy Ziemi okazują się niezdolni do przeprowadzenia procesu zbawienia, to może to zrobić ktoś z zewnątrz. Nadal przewiduję, że powinni to zrobić ludzie, choć niekoniecznie z naszej planety.

Z dziejów naszej planety widać, że spotkał nas zły los. W moim „czarnym” postrzeganiu określiłem stan naszego świata jako piekło. Niestety w takim świecie przyszło nam żyć. W dużym stopniu ma na nas wpływ Szatan i jego demony. Zatem znalezienie się ludzkości pod ich złym panowaniem w dramatyczny sposób zatrzymało nasz rozwój. Dlatego z naszej Ziemi nie można bezpośrednio po śmierci fizycznej wejść do idealnego świata duchowego. Żyjemy jakby zamknięci najpierw w fizycznym piekle na Ziemi, a po śmierci tułamy się w nieznanym świecie duchowym przypominającym jedną wielką poczekalnię na cud zbawienia. Trzeba jednak skończyć z tym czekaniem.

Czy można zatem liczyć na to, że w tej trudnej sytuacji przyjdą nam na pomoc inne cywilizacje ludzkie, które zgodnie z moim przypuszczeniem mogą znajdować się gdzieś w kosmosie? Takie rozwiązanie, pomimo wielkich nadziei, może na razie nie dojść do skutku, jeśli o naszej dramatycznej sytuacji nie będzie wiedział nikt we wszechświecie. Jest to dość prawdopodobne. Możemy bowiem być zagubioną w bezkresnym kosmosie planetą, do której nie docierają żadne informacje od reszty wszechświata, a równocześnie o tej planecie nikt nic nie wie. Jednak boję się, że główny problem leży jeszcze gdzie indziej. Może bowiem być tak, że jesteśmy „samotną wyspą zła” w kosmosie, jedyną upadłą cywilizacją ludzką. Zło na naszej planecie mogło uczynić nas na tyle obcymi dla wszechświatowej społeczności, że wytworzyła się ogromna duchowa „przepaść” między nimi a nami. Na dodatek, z powodu zła, możemy być tak niebezpieczni dla nich, że będą się nas bali.

Wygląda na to, że z powodu zła nie możemy porozumieć się z innymi cywilizacjami. Można powiedzieć, że nasza cywilizacja rozwija się w tak zwanej otchłani, oddzielonej całkowicie od prawidłowo ukształtowanych światów w kosmosie, czyli takich zgodnych z koncepcją Stwórcy. Tak jak po upadku pierwszych ludzi przestaliśmy być obecni w świecie pod zwierzchnością Boga, jakby niewidoczni dla Niego, tak i przestaliśmy być obecni w wielkiej rodzinie dobrych cywilizacji we wszechświecie, jakby niewidoczni dla nich. Utworzone przez nas piekło nie ma po prostu nic wspólnego z tymi dobrymi światami. Wygląda na to, że możemy być poza ustabilizowanym dobrem we wszechświecie, jakby w oddzielonej od niego czeluści, zdani na zło pochodzące od Szatana.

Pisałem już, że Bóg jest doskonały i niezmienny. Dlatego na innych planetach we wszechświecie, podobnych do Ziemi, mógł stworzyć ludzi o fizycznej strukturze identycznej jak nasza. To, co jest najważniejsze, to fakt, że prawdopodobnie żadna inna ludzka cywilizacja we wszechświecie nie doświadczyła takiej tragedii, którą przeszła nasza w pierwszych latach swojego istnienia, gdy pojawiło się u nas zło. Wszyscy inni we wszechświecie powinni być w pełni doskonali, nieskażeni złem. To daje nadzieję, że są wystarczająco mądrzy, żeby nam pomóc. Do współpracy mogą zaprosić tych samych aniołów, którzy komunikują się z nami. Na razie ci dobrzy aniołowie w oparciu o obecną ludzkość nie mogą zbyt wiele zrobić, co można uznać za złą wiadomość.

Równocześnie dobrą wiadomością jest fakt, że właśnie ci dobrzy aniołowie znają naszą obecną sytuację. Zatem podczas przeprowadzania zbawiania naszej Ziemi mogliby być odpowiednimi przewodnikami dla ludzi z innych planet. Z essenceizmu wynika, że doskonali ludzie dysponują jeszcze większą mocą niż aniołowie. Mogą więc stanąć do walki z Szatanem, tak jak to zrobił Jezus. Taka armia „zbawicieli” mogłaby z pewnością poradzić sobie z Szatanem i jego złymi duchami. Niestety, ta dobra cywilizacja nie przyleci do nas statkami kosmicznymi. Na Ziemię mogą trafić tylko ich osoby duchowe. Konieczna będzie zatem pomoc ze strony fizycznych osób żyjących aktualnie na naszej planecie. Poszczególni ludzie powinni zaoferować swoje osoby fizyczne osobom duchowym przybyszów z tamtej, nieskażonej złem planety. Mogą nimi być szczególnie „obieżyświaty”, czyli opisani poprzednio wędrowni misjonarze. Użycie osoby fizycznej przez „obcą” osobę duchową od początku przewidział Stwórca, aby każdy człowiek mógł zawsze uczestniczyć w życiu zarówno swojej planety, jak i innych zamieszkałych planet w całym wszechświecie. Mogłoby to zmobilizować pozostałych ludzi na Ziemi, aby włączyli się w proces oczyszczania świata ze zła. Dodatkową pomoc i doświadczenie mogą zaoferować osoby duchowe z raju, czyli święci prowadzeni przez Jezusa. Oni bowiem wiedzą, kto jest naszym głównym przeciwnikiem na Ziemi. Doprowadziłoby to wreszcie do realizacji pierwotnych planów Stwórcy i nauczyło nas żyć w świecie pod Jego zwierzchnictwem. Ten proces trwałby do momentu, w którym Bóg bezpośrednio mógłby się włączyć w nasze życie. Nastąpiłoby to w wyniku dojścia do doskonałości pierwszej ludzkiej pary, czyli tego, czego nie zdołali osiągnąć Adam i Ewa. Staliby się oni właściwymi rodzicami całej ludzkości, dając początek Bożemu rodowodowi naszej rasy i czyniąc z nas Jego dziećmi. Wynika stąd prosty wniosek, oczywiście bardzo futurologiczny i pochodzący po części ze sfery marzeń, że do zbawienia potrzebujemy wsparcia ze strony ludzi, którzy już gdzieś we wszechświecie zrealizowali Boską koncepcję świata, czyli Królestwo Niebieskie.

Przedstawiając taką futurologiczną wizję pomocy ze strony wszechświata, myślałem również o ludziach nauki, aby i oni zrozumieli naszą specyficzną sytuację. Oczywiście naukowców nie trzeba przekonywać do poszukiwań cywilizacji na innych planetach w kosmosie. Robią to bowiem już od dawna. Myślę, że w najbliższej przyszłości dojdziemy do odpowiedniego poziomu techniki umożliwiającej skuteczną komunikację międzyplanetarną, aby w kosmosie było coś o nas wiadomo. Wtedy moglibyśmy podjąć próbę zlikwidowania tego piekła przy pomocy z zewnątrz.

Czy to wszystko, co napisałem powyżej, jest jedynie fikcją? A może to tylko moje marzenia? Odpowiedź na te pytania przyniesie przyszłość…

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”