Rozdział 32

Syn Boży jako godny przeciwnik Szatana

Według essenceizmu jedyną światową postacią, którą należy nazwać Zbawicielem, jest Jezus Chrystus. Chrześcijaństwo traktuje Go jednocześnie jako Boga i człowieka będącego drugą osobą Trójcy Świętej. Essenceizm, nie mogąc bezkrytycznie przyjmować dogmatów, przeprowadził własną analizę historii Jego działalności, aby poznać, czym jest zbawienie świata.

Pierwszym ważnym stwierdzeniem essenceizmu jest rozumienie, że Zbawiciel ludzkości nie pojawia się w wyniku matematycznych obliczeń czy specjalnego ustawienia gwiazd i planet. Pojawia się raczej na skutek świadomych wysiłków osób pragnących zbawienia ludzkości. Ten wniosek wynika z historii narodu żydowskiego, którego nazwano narodem wybranym, sugerując taki, a nie inny wybór Boga. Essenceizm dowodzi jednak, że ten wybór wynika przede wszystkim z właściwego zrozumienia praw Bożych przez mieszkańców tego rejonu świata. Źródła ich wiedzy należałoby doszukiwać się w działalności osób ze świata duchowego oraz aniołów. Dzięki nim wiele postaci centralnych okresu Starego Testamentu wykazało się ofiarną działalnością połączona nawet z męczeńską śmiercią. Przeto ich wysiłki wypracowały możliwość narodzenia się na Ziemi Syna Bożego. Chodzi zatem o Kogoś, kogo narodzenie mogło być całkowicie odseparowane od ingerencji Szatana, czyli zawłaszczenia przez niego osoby duchowej rodzącego się człowieka. Ta sytuacja musiała być sumą determinacji i poświęcenia wielu osób w stosunkowo długim okresie czasu. Oczywiście jest to tylko hipoteza będąca wynikiem analizy essenceizmu.

Badając naszą obecną rzeczywistość, trudno doszukać się wpływu na nią ogromnego poświęcenia i śmierci krzyżowej Jezusa. W przeciwieństwie do tego skutki Jego odkupicielskiego dzieła można zrozumieć, uwzględniając istnienie świata duchowego.

Chrześcijanie twierdzą, że Bóg wysłał Swojego Jedynego Syna, aby przez śmierć na krzyżu odkupił nasze grzechy. Jak to jest jednak możliwe, skoro, według chrześcijan, ten sam Bóg dał ludzkości przykazanie: nie zabijaj!? Jak więc mógłby wysłać Jezusa do naszego upadłego świata, sugerując Jego zabicie? To na pewno jest sprzeczne zarówno ze zdrowym rozsądkiem, jak i prawami Bożymi. Przecież Bóg, jako źródło przykazania o zakazie zabijania, nie może posługiwać się krwawą ofiarą, w tym przypadku morderstwem, jako metodą na zbawienie świata! Wszak Jezus nie mógł sam siebie zabić, ale musieli tego dokonać ludzie. W żadnym wypadku morderstwo dokonane przez ludzi, potencjalnych dzieci Boga, nie może być narzędziem w Jego ręku. Idea zbawienia przez krwawą ofiarę ma charakter pogański i jak wszystko, co pogańskie, jest bardzo odległa od metod działania Stwórcy. Cała ta sprawa wygląda na bardzo daleki od prawdy chrześcijański akt wiary tłumaczony zjawiskiem Miłosierdzia Bożego. Jednak nawet najbardziej miłosierny Bóg nie może łamać Swoich własnych praw.

Natomiast faktem jest, że Jezus został zabity, gdyż naród wybrany nie uwierzył w Niego. Żydzi odrzucili Jego nauczanie, a przywódcy żydowscy uznali Go za tak niebezpiecznego, że wymusili dla Niego wyrok śmierci na cesarskim namiestniku. Tak wyglądają fakty historyczne i prawda o tamtych czasach.

Z tych faktów wyłania się jednak Ten, kto robił dramatyczne wysiłki, aby przekonać ludzi do Swojej misji. Ten, kto dokonywał nadzwyczajnych czynów zwanych cudami, aby w Niego uwierzono. Ten, kto nawet oddał życie za Swoje nauczanie. Świat zadziwił Człowiek, który potrafił z krzyża wypowiedzieć słowa: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). W końcu Ten, kto powrócił po śmierci do swoich uczniów, aby przekonać ich do kontynuowania Jego misji. Uwzględniając to wszystko, chcę teraz przedstawić Jezusa Chrystusa i Jego dzieło w świetle analizy dokonanej w oparciu o essenceizm.

Z rozważań essenceizmu wynika, że Byt Pierwoistny jest Stwórcą wszechświata i że ten wszechświat wyłonił się z Niego Samego. Wynika z nich również to, że Jego Osobowość rzutuje na wszystko i ma związek z każdym człowiekiem w formie jego osoby duchowej. Nic i nikt, żadne istnienie czy istota, nie może się z Nim równać, nawet tak znacząca jak Jezus Chrystus. W wyniku analizy essenceizmu nie ma wątpliwości, że Jezus był człowiekiem, a fakt nazywania Go Synem Bożym i Synem Człowieczym właśnie to potwierdza.

W tym miejscu muszę dokładniej wyjaśnić, co rozumiem pod pojęciem Trójcy Świętej. Przede wszystkim nie powinna Ona być identyfikowana jako Bóg-Stwórca, czyli Pierwsza Przyczyna powstania wszechrzeczy. Trójca Święta jest pojęciem przeznaczonym dla chrześcijan, aby dać wyznawcom tej religii konkretny obiekt wiary. Jest więc tylko Obrazem Boga trafiającym do wyobraźni ludzi. Obraz Stwórcy w formie ukształtowanej Trójcy jest odbiciem działalności stwórczej Bytu Pierwoistnego w całym wszechstworzeniu. Wszystko, czego On dokonuje oraz powołuje do istnienia, wiąże Go w strukturę trójcy. W akcie twórczym generuje On z Siebie dwa odrębne obiekty, które razem z Nim tworzą różne rodzaje trójstronnych układów. Tak jest, gdy Stwórca daje początek dodatnim i ujemnym ładunkom cząstek elementarnych lub gdy na przykład pojawia się równowaga biegunów magnetycznych czy polaryzacji kationów i anionów. Pozostaje On również w centrum życia roślin i zwierząt z uwagi na ich charakter męski lub żeński. Najpełniej widać to zjawisko, gdy dzieło Boga ucieleśnia się jako mężczyzna i kobieta. Zatem ze wszystkimi bytami Stwórca ustanawia różnorodne „trójce”, w których jest podmiotem. Dla nas pojęcie to nabrało rzeczywistego sensu, gdy pojawiła się Trójca Pierwotna, czyli Bóg-Ojciec, Adam i Ewa. Tak Stwórca powołał do życia ludzi. Od początku „widzi” On nas w perspektywie Pierwszego Mężczyzny i Pierwszej Kobiety. To oni pierwsi zrodzili się z Niego i powinni razem z Nim być początkiem życia dla wszystkich następnych pokoleń. W formie trójcy z Bytem Pierwoistnym życie jest przekazywane dalej i w ten sposób wciąż trwa Jego stwórcze dzieło. Gdy Adam i Ewa zerwali Trójcę Pierwotną, to musieli zostać zastąpieni przez Drugiego Adama – Jezusa Chrystusa i Drugą Ewę – Ducha Świętego. Stało się tak, aby mogła być kontynuowana Boska koncepcja rozwoju ludzkości. W ten sposób powstała Trójca Święta, która w dalszym ciągu może dawać nowe życie dzieciom Boga, choć na razie jest to tylko życie duchowe. Jest Ona zatem formą i sposobem działania Stwórcy. Tymczasem On Sam jest jedyny, absolutny i wieczny, a jednocześnie wypełnia Swymi prawami i energią całe stworzenie. Jest Sprawczym Bytem, z którego Osobowości i Energii wywodzi się cały wszechświat, zarówno ten fizyczny, jak i duchowy. Te dwa światy tworzą również z Nim układ trójcy. Zatem całe Jego działanie ucieleśnia się w powyżej opisanej formie.

Wobec powyższego umieszczenie Jezusa w Trójcy Świętej stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem essenceizmu, że Bóg nie jest odpowiedzialny za upadek pierwszych ludzi w Ogrodzie Eden. Zakładając, że Jezus byłby Bogiem zjednoczonym w Trójcy, trzeba by logicznie stwierdzić, że Sam Bóg naprawia grzechy popełnione przez człowieka. W ten sposób niejako bierze za nie odpowiedzialność. Takie stwierdzenie jest sprzeczne nie tylko z ideologią chrześcijańską, ale również z essenceizmem. Według mojego sytemu nie jest to możliwe z uwagi na Jego Osobowość. Bóg zna tylko to, co sam stworzył, podczas gdy upadek ludzi w Ogrodzie Eden dokonał się bez Jego udziału. W takim razie nie może On przyjąć na siebie odpowiedzialności za to, co się stało, a tym bardziej się angażować w naprawę zaistniałej sytuacji. Gdyby choć w niewielkim stopniu zaangażował się w naprawę zła, oznaczałoby to Jego ingerencję w istniejące zło, z którym On nie ma nic wspólnego i którego nie zna. Bóg nie może tego robić. Zresztą gdyby mógł, to jako Kochający Ojciec zaangażowałby się w proces likwidacji zła już w trakcie upadku Adama i Ewy. Nie czekałby przecież tysiące lat na wyniki zbawienia i nie narażałby Swoich dzieci na ogromne cierpienia pod władzą Szatana.

Gdyby w tragedii upadku pierwszych ludzi zawinił Bóg, to cały proces zbawienia nie miałby sensu. Bóg nie popełnia błędów i nie może naprawiać tego, czego nie zniszczył. Tylko Zbawiciel (człowiek) przy akceptacji i współpracy ludzi może przeprowadzić proces zbawienia. Dlatego ludzie (naród wybrany) mieli przyjąć Zbawiciela (Drugiego Adama – człowieka) i przygotować mu Drugą Ewę, aby razem unicestwić Szatana. Mieli wspólnie sprawić, aby bezprawny „pan tego świata” wrócił na swą poprzednią pozycję sługi – Archanioła Lucyfera, co jest jego odwiecznym przeznaczeniem. Warto dodać, że Druga Ewa jest niezbędna w procesie zbawienia, gdyż w upadku brali udział oboje, zarówno Adam, jak i Ewa, i to ona była pierwszym ogniwem upadku. Tylko przez powstanie pierwszej doskonałej pary ludzkiej można będzie obalić bezprawną pozycję Szatana i dokończyć tworzenie się idealnego świata. Warto również zrozumieć, że ludzie nie mają bezpośredniego kontaktu z Szatanem. Ma go tylko Syn Boży, w tym przypadku Zbawiciel, i tylko On może nawiązać z nim bezpośredni kontakt, tak jak Adam i Ewa w raju. Bez Niego likwidacja panowania Szatana jest niemożliwa. Powtarzam, Jezus był człowiekiem i właściwie musiał nim być. Zastąpił bowiem Adama, aby z Drugą Ewą naprawić to, co zostało zniszczone na początku historii ludzkości.

To, że Jezusa nazywamy Synem Bożym, nie świadczy o tym, iż był Samym Bogiem. Oczywiście doskonałego Syna Bożego można traktować jak Boga w naszym upadłym świecie. Syn Boży był, jest i zawsze będzie „początkowym oknem” dla świata stworzonego przez Boga. On zawsze istniał w świadomości Stwórcy jako początek Królestwa Niebieskiego. To jest jedyny stan znany Bogu, który trzeba utożsamiać z dobrem. Nawet gdy syn Boga, Adam, zniknął z tego „okna” z powodu upadku, to dalej znajdował się w nim Syn Boży, którego ucieleśnieniem stał się po latach Jezus z Nazaretu. Dla Boga zawsze i nieprzerwanie istnieje pozycja Jego Syna i Córki jako „okno” dla wszystkich pokoleń Jego dzieci. Jest tak dlatego, że Bóg zna tylko dobro, a nie zna zła.

Jezus wielokrotnie wyjaśniał apostołom Swoją pozycję wobec Ojca Niebieskiego. Oczywiście, mógł otwarcie mówić o Bogu jako o Swoim Ojcu, gdyż był i jest tym Jedynym, który po porażce pierwszych ludzi w Ogrodzie Eden stał się autentycznym Synem Boga. Tę pozycję ugruntował ostatecznie w wyniku przezwyciężenia dramatycznego kuszenia na pustyni po przebyciu czterdziestodniowego postu.  Warto więc lepiej zrozumieć, dlaczego musiało do tego dojść. Sens tego wydarzenia wyjaśniam poniżej.

Zło powstało, gdy Adam i Ewa zaakceptowali słowa Archanioła Lucyfera i wprowadzili je w czyn. Świadkami tego wydarzenia była część aniołów. To oni uczestniczyli w powstawaniu zła wraz z głównymi aktorami wydarzeń w Ogrodzie Eden. Bóg oraz większość aniołów, którzy nie mieli nic wspólnego z tym złym wydarzeniem, do tej pory znają tylko pierwoistny stan przynależny ludzkości, czyli dobro. Celem Jezusa było więc potwierdzenie tego stanu. Dlatego podjął się swojego rodzaju pojedynku z Szatanem. W odróżnieniu od Adama, nie tylko nie przyjął pozytywnie słów od upadłego Archanioła, ale odrzucił całkowicie wszelkie jego propozycje. Gdy tego dokonał, potwierdził pozycję odrodzonego Adama, która oznaczała status Syna Bożego. W tym stanie, zgodnie z koncepcją porządku wszechstworzenia, zaczęli Mu podlegać wszyscy aniołowie Boży. To otworzyło im drogę do wsparcia Jego misji dotyczącej wyrwania ludzkości spod władzy Szatana.

W tej sytuacji Jezus powinien być lepiej zrozumiany i bliższy ludziom. Tymczasem dogmaty, a szczególnie utrzymywanie wiernych w przekonaniu, że jest On równocześnie człowiekiem i Bogiem, oddalają nas od Niego i praktycznie uniemożliwia ludziom branie bezpośredniego przykładu z Jego postępowania. W XXI wieku nie ma już sensu utrzymywać Jezusa gdzieś wysoko ponad nami, gdyż nadszedł czas, aby był obecny wśród nas jako wzór doskonałego człowieczeństwa. Najlepiej traktować Go jak starszego brata bez zbędnych oznak kultu. Na drodze do lepszego zrozumienia Boga potrzebny jest nam przede wszystkim bliski przyjaciel i pośrednik. Pomoże to nam właściwie zrozumieć Jego dokonania. Jest to konieczne, abyśmy w naszych czasach mogli prawidłowo ocenić możliwość przeprowadzenia zbawienia i doprowadzić do likwidacji zła.

Nie mam nic przeciwko czasowemu traktowaniu Jezusa jako Boga, ponieważ taka wiara może pomóc w sytuacji, gdy trudno pojąć, kim jest Byt Pierwoistny. Zgodnie z koncepcją essenceizmu w idealnym świecie doskonali ludzie powinni być „wykonawczymi bogami” na Ziemi. Na razie takim „wykonawczym bogiem” został jedynie Jezus Chrystus jako przeciwieństwo złego „boga tego świata”. Zatem Jezus może być traktowany przez upadłą ludzkość na równi z Bogiem. W pewnym sensie zastępuje On Samego Ojca Niebieskiego. W upadłym świecie ludzie są odcięci od Boga i stoją w hierarchii istot niżej niż aniołowie. Są jakby sługami sług, stąd nie mogą mieć bezpośredniego kontaktu z Ojcem Niebieskim. Zatem Jezus jest jedynym ich pośrednikiem i, w pozytywnym sensie tego słowa, „zasłania” Sobą Samego Boga, gdyż ludzie czują, że jest On Jego Obrazem. Ze słów Jezusa można się domyślać, że pojawił się, aby przez proces zbawienia stać się dla całej ludzkości legalnym władcą świata, usuwając stąd Szatana. Na razie znajdujemy się pod panowaniem upadłego Archanioła, którego Jezus nazwał „bogiem tego świata”.

Podsumowując powyższe wyjaśnienia, można powiedzieć, że Syn Boży, Jezus Chrystus, będąc człowiekiem, stał się widzialnym Obrazem Boga na Ziemi. Równocześnie Swoim życiem pokazał wzorzec postępowania prowadzącego do zbawienia ludzkości.

Zastanówmy się teraz nad pytaniem: czego dokonał Jezus w swoim życiu? Wiemy już, że nie zbawił w pełni świata, ponieważ Szatan i zło nadal istnieją w naszej rzeczywistości. Krótko mówiąc, Jezus dokonał dzieła zwanego Odkupieniem. Słowo odkupienie (pisane przez małe „o”) oznacza handlową wymianę typu: coś za coś. Co było przedmiotem wymiany w przypadku Jezusa? Oczywiście On sam. Odkupienie polega na przejęciu przez Jezusa Chrystusa zwierzchnictwa nad osobami duchowymi ludzi za cenę oddania przez Niego fizycznego życia w chwili śmierci na krzyżu. Dokładniej mówiąc, była to Jego dobrowolna ofiara dokonana jako okup za przywrócenie utraconego życia duchowego ludzi po wydarzeniach w Ogrodzie Eden. Ten akt dotyczy w pierwszej kolejności osób duchowych, które pozostawały pod panowaniem Szatana przed zmartwychwstaniem Syna Bożego. Może dotyczyć także wszystkich ludzi żyjących do dziś na Ziemi, od momentu świadomego przyjęcia faktu, że Jezus jest ich Panem. To oznacza, że ich osoby duchowe w momencie wejścia do świata duchowego też podlegają temu odkupieniu.

Dlaczego była możliwa taka „transakcja”?

Przede wszystkim dlatego, że Szatan został zmuszony do tego przez Syna Bożego, który przedtem, w czasie czterdziestodniowego postu na pustyni, wykazał Swoją wyższość nad upadłym Archaniołem. Również dlatego, że życie Syna Bożego należało całkowicie do Boga, a z tego powodu miało większą wartość niż sumaryczna wartość wszystkich ludzi – martwych duchowo mieszkańców świata pod panowaniem Szatana. Ten akt rozpoczął się natychmiast po ukrzyżowaniu Jezusa. Nie bez powodu zawitał On bezpośrednio po Swojej fizycznej śmierci do świata duchowego będącego wówczas pod panowaniem Szatana. Oznajmiają o tym słowa modlitwy: „Zstąpił do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał”. W ten sposób Jezus wyzwolił z piekła osoby duchowe ludzi podległych Szatanowi. Warto tutaj zaznaczyć, że przed pojawieniem się Jezusa wszyscy ludzie po śmierci fizycznej trafiali do piekła w świecie duchowym.

Właśnie to zjawisko jest największym zwycięstwem Jezusa: uwolnienie spod panowania Szatana osób duchowych ludzi przebywających w świecie duchowym. Oczywiście zła część świata duchowego, zwana popularnie piekłem, pozostała nadal aktywna poza jurysdykcją Odkupiciela. Ta sfera jest wypełniona przez demony, czyli dawnych aniołów, którzy upadli w momencie, gdy upadł ich przywódca, Lucyfer. W tej przestrzeni duchowej przebywają też ci, którzy świadomie zdecydowali się nie przyjmować odkupicielskiego dzieła Jezusa.

Tak oto Jezus zmienił cały stan świata duchowego. Swoim osobistym zwycięstwem nad Szatanem otworzył raj, który jest sferą świata duchowego powiązaną z Ogrodem Eden. Równocześnie uratował z piekła duchowego tych, którzy trafili tam przed Jego przyjściem. Dodatkowo bardzo ograniczył liczbę trafiających tam obecnie. Wystarczy bowiem uznać Jezusa za Odkupiciela, aby już nigdy nie znaleźć się po śmierci fizycznej pod panowaniem Szatana, czyli w piekle w świecie duchowym.

Jezus zmienił historię świata, ale przede wszystkim w wymiarze duchowym, bowiem dokonał zbawienia duchowego. Nie ma zatem nic niewłaściwego w Jego deklaracji, że kto w Niego uwierzy, to choćby i umarł, będzie żyć. Oznacza to, że taki wierzący człowiek, wchodząc po śmierci do świata duchowego, wyzwoli się spod władzy Szatana i będzie mógł oczekiwać na pełne zbawienie, a nawet czynnie w nim uczestniczyć.

Cały ten powyższy opis przeprowadziłem dla jasnego zrozumienia procesu zbawienia zapoczątkowanego przez Jezusa Chrystusa. Ma to na celu pokazanie wzorcowego sposobu na odnowę naszej cywilizacji do stanu przewidzianego pierwotnie przez Stwórcę. Dwa tysiące lat temu zaprzepaściliśmy szansę powrotu do normalnego stanu świata przypisanego ludzkości. Pomimo ogromnego wysiłku Drugiego Adama – Jezusa Chrystusa nie udało się przekonać ówczesnych Mu ludzi do wspólnego działania w celu zakończenia zła. Gdy nastąpi kiedyś kolejna szansa na zbawienie, warto wykorzystać doświadczenia z przeszłości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”