Rozdział 26

Skutki istnienia zła

Z punktu widzenia pierwotnego planu Stwórcy ludzkość została jakby wyrzucona poza właściwą przygotowaną przez Niego rzeczywistość. Na samym początku historii ludzkości nastąpiło osłabienie dobra i zapoczątkowanie zła. W miejsce ustanowionego scenariusza dla ludzkości, mającego przygotować nas do wiecznego i szczęśliwego przebywania w świecie duchowym, powstała fałszywa iluzja świata służąca oderwaniu nas od właściwego sensu życia. Tłumaczyłem to już w poprzednich częściach tego opracowania oraz w innych moich publikacjach. Pomimo że tego typu twierdzenia są dalekie od naukowego podejścia do tego zagadnienia, to wyjątkowo w przypadku powstania zła używam argumentów niestosowanych zwykle przez naukę.

Zatem twierdzę, że w obecnej rzeczywistości nie przygotowujemy się właściwie do ważniejszej części ludzkiego życia. Chodzi mi o nasze dalsze istnienie w świecie duchowym. Jest on wiecznym stanem ustanowionym przez Boga dla wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek stąpali po Ziemi. Wbrew sygnałom ze strony tych, którzy zrozumieli właściwy sens życia, dalej skutecznie zagłuszamy w sobie konieczność zrozumienia wiecznego odcinka naszej egzystencji. Główną przyczyną tej bierności jest fakt, że wciąż otaczają nas struktury upadłego świata, przez wieki tworzone przy inspiracji sprawcy tego stanu, Szatana. To jest jego wielkie dzieło. Wskutek jego wpływu urządziliśmy sobie naszą ziemską codzienność, zwaną piekłem. Zajmuje nam ona dwadzieścia cztery godziny na dobę i skutecznie odwraca naszą uwagę od prawdziwego sensu życia. Można powiedzieć, że Szatan urządził nam świat, a my to „kupiliśmy”.

Brak wiedzy o korzeniach zła dokonał w mentalności mieszkańców naszego globu ogromnych spustoszeń. Teraz stale odczuwamy tego skutki. W ich rezultacie filozofowie różnej maści wciąż karmią nas stwierdzeniami, że istnienie zła jest konieczne, aby prawidłowo zrozumieć dobro. To jest oczywisty absurd w świetle opisywanego przez essenceizm obrazu świata pod zwierzchnictwem Boga. Większość teologów dalej przekazuje swym wiernym niewłaściwą wiedzę, że Stwórca dopuścił zło, abyśmy, mając wolną wolę, mogli wybierać między dobrem a złem. Nie biorą w ogóle pod uwagę możliwości, że Bóg tego zła nie stworzył, a więc o żadnym dopuszczeniu nie ma mowy. Niestety, jest to kolejna niedorzeczność, która czyni wiele zła w mentalności ludzi.

Żeby zrozumieć to, co straciliśmy oraz jakie spustoszenie dokonało zło warto uzmysłowić sobie właściwy stan naszego świata. Mianowicie w idealnym świecie ludzie będą pod stałą opieką swoich duchowych „stróżów”, aniołów. Równie aktywne pozostaną osoby ze świata duchowego, które już przeżyły swój czas na Ziemi i doszły do doskonałości. Oczywiście, dzieci rozpoczynające życie w takiej idealnej rzeczywistości zostaną dobrze wychowane przez dojrzałych do tej roli rodziców i nauczycieli. Dzięki temu zdobędą  wiedzę o wszelkich prawach i zasadach pochodzących od Stwórcy. Szkoda, że w naszej obecnej rzeczywistości tak się nie dzieje. Co prawda działa Opatrzność Boża, ale jest ona zagłuszana przez zdewastowane standardy moralne tkwiące od tysięcy lat w naszej cywilizacji. Jesteśmy teraz prowadzeni przez upadłego Opiekuna z Ogrodu Eden i jego złe duchy. Dlatego tak minimalny jest praktyczny wpływ dobrych aniołów i świętych ze świata duchowego, a na dodatek my sami nie jesteśmy gotowi na ich przyjęcie. Szkoda, że pochodzące od Stwórcy standardy dobra nie są powszechnie nauczane. Bez nich nie znamy istotnych wartości tkwiących w stworzonym dla nas świecie. Nie posiadamy niczego, na co można się powołać przy ocenie, co jest dobre, a co jest złe, stąd nie potrafimy odróżnić dobra od zła. Równocześnie nieliczne osoby, które propagują Boskie wartości, są traktowane jak ludzie niezrównoważeni psychicznie, nawiedzeni czy w najlepszym przypadku nadgorliwcy. Oczywiście, można się starać unikać wszelkiego kontaktu ze źródłem zła, ale nie da się uchronić przed wpływem otaczającego nas społeczeństwa z jego dalekimi od ideału modelami i standardami życia. Trudno bowiem odizolować nasze dzieci od obciążonego złem systemu edukacji w szkolnictwie czy nas samych od rządów niewłaściwie wybranych polityków albo ogarniętych żądzą władzy przywódców państwowych.

Są jednak tacy, którzy widzą, że z tym naszym obecnym światem jest coś nie tak. Można to lepiej zrozumieć, oglądając trylogię filmową pod tytułem Matrix. Z tego filmu wynika, że mogą istnieć równolegle dwa różne światy: wirtualny (pozorowany) i ten prawdziwy. Większość ludzi, przeżywając życie w obecnym świecie, nie zauważa tego stanu, gdyż nie wyobraża sobie nic innego. Chodzi o określenie stanu, w którym ludzie żyją w nieświadomości dotyczącej rzeczywistej sytuacji świata. W filmowym Matrixie inteligentne maszyny utworzyły pozorowaną rzeczywistość, która wszystkim wydawała się czymś normalnym i realnie istniejącym. Tymczasem była to ułuda, w której żyli, nie wiedząc o prawdziwym stanie świata. Essenceizm, biorąc przykład z tej filmowej wizji, twierdzi, że żyjemy obecnie w rzeczywistości, która co prawda powstała w naszym fizycznym świecie, ale nie jest tym właściwym światem, w którym powinniśmy żyć. Można powiedzieć, że jest on tylko upozorowaniem właściwego świata. Essenceizm jasno wykazuje, że nasza cywilizacja powstała wbrew Woli Stwórcy. Ma zatem innego twórcę, którego warto zidentyfikować. Ta fałszywa wersja naszego świata rozpoczęła swoje istnienie w biblijnym Ogrodzie Eden od momentu, gdy ludzie porzucili koncepcję świata przygotowanego przez Byt Pierwoistny. Oczywiście, wydarzyło się to u nas, na Ziemi, a nie gdzieś w zaświatach. Fakt trwania ludzkości w niewłaściwym świecie unaocznił nam szczególnie Jezus Chrystus. To właśnie On stwierdził, że nie ma na Ziemi przygotowanego przez Stwórcę Królestwa Bożego. Stwierdził też, że rzeczywistym władcą świata jest Szatan, który zapoczątkował złą, „matrixową” rzeczywistość. W tym filmie dobro utożsamiane jest z prawdziwą wolnością, bowiem główny bohater słyszy sentencję: Matrix cię więzi.

Ja też, nawiązując do tej sentencji, mówię: Szatan nas więzi. Opuściliśmy świat Boga i znaleźliśmy się w rzeczywistości przypominającej wielkie więzienie, tak wielkie, że trudno zauważyć jego granice. Jest to piekło, w którym żyjemy. W związku z tym essenceizm od początku stara się przedstawić propozycję wyjścia z sytuacji, która przypomina trochę Matrixa.

Wyrzucenie Adama i Ewy z raju jest wydarzeniem symbolicznie przedstawiającym wykluczenie ich ze świata Boga, czyli ze sfery dobra, jakim był ten biblijny „ogród”. Przecież za jego bramą nie było jakiegoś śmietnika przeznaczonego na nieudane dzieła Stwórcy. Poza tym „ogrodem” rozpościerało się coś w rodzaju otchłani, sfery zła niestworzonej przez Boga, ale powstałej po upadku Adama i Ewy. Żyjemy zatem w świecie, który „biblijnie” można nazwać „na wschód od Edenu”. To świat śmierci duchowej o ograniczonym stopniu postrzegania prawdziwej rzeczywistości. Krótko mówiąc, nasza cywilizacja realizuje się całkowicie poza Bogiem, to znaczy istnieje poza Jego Rzeczywistością i Jego Wolą.

W Ogrodzie Eden nastąpiło też przerwanie edukacji dzieci Bożych. Do dziś nie zbliżyliśmy się nawet w małym stopniu do poziomu przynależnej nam wiedzy o życiu wiecznym. Mam na myśli przede wszystkim wiedzę duchową, gdyż tę fizyczną, dzięki nauce, zapewnili sobie sami ludzie. Wykluczenie człowieka z Ogrodu Eden uczyniło go zatem istotą duchowo ułomną, to znaczy niedouczoną i daleką od doskonałości. Właściwą wiedzę duchową powinien pierwszym ludziom przekazać wyznaczony przez Boga Archanioł Lucyfer oraz towarzyszący mu aniołowie, ale z powodu ich upadku nie doszło do tego. Brak tej wiedzy nie został uzupełniony do dzisiaj, pomimo wysiłków proroków, świętych, Jezusa Chrystusa oraz liderów niezliczonych wyznań religijnych. Szatan dalej pilnie strzeże swojej pozycji „boga tego świata”. Nie dopuszcza, aby dzieci Ojca Niebieskiego podniosły poziom swego duchowego poznania ponad ten, który uzyskały przed swym upadkiem w biblijnym „ogrodzie”. Wskutek tego bardzo słabo rozumiemy Boga, a także świat duchowy wraz z jego prawami i zasadami. Religie przekazują nam tylko szczątkowe zrozumienie Stwórcy, a właściwie ograniczają się do przedstawiania nam zasad wiary w Niego. Tymczasem nauka o Bycie Pierwoistnym oraz o świecie będącym poza czasem i przestrzenią powinna rozwijać się tak, jak od zawsze rozwija się nauka. Niestety, tak się nie dzieje i ten fakt przesądza o duchowej ułomności naszej cywilizacji. W świetle powyższego wywodu jestem też świadomy mojej niepełnej wiedzy o właściwym stanie świata.

Wyobraźmy sobie, że idealny i wieczny świat jest jakby wielkim sferycznym obszarem, ogromną kulą, na której wyrósł złośliwy nowotwór. Właściwie wszyscy ludzie powinni żyć w tej kuli mieszczącej w sobie Królestwo Niebieskie. Tymczasem, jak do tej pory, nikt w niej nie mieszka, ponieważ wszyscy ludzie pozostają poza tą kulą, w owym nowotworze, który wciąż pasożytuje na niej i żywi się jej kosztem.

Wygląda na to, że środowisko, w którym żyjemy, to tylko chora degeneracja świata pasożytująca na dziele Boga. W oparciu o ten zdegenerowany stan powstała nowa struktura, która udaje właściwy świat. Reasumując, nasza obecna cywilizacja jest nie tylko sztucznym, ale również chorym tworem, który z czasem musi ulec likwidacji. Jest to bowiem twór niezgodny z Wolą Boga, a zatem nie jest wieczny.

Łatwiej teraz zrozumieć słowa zapisane w Biblii: „Królestwo moje nie jest z tego świata.” (J 18, 36) albo „(…) z nieba zstąpiłem” (J 6, 38), gdyż dotyczą one kogoś, kto przynależąc do tej kuli, chwilowo wszedł do „przytwierdzonego” do niej nowotworu. Tą osobą był Jezus Chrystus. On oraz ci, którzy dzięki Niemu zrozumieli stan naszego świata, są jak obcy wobec wszystkich pozostałych. Żyjąc w światowym piekle, to nie pasują do obecnej rzeczywistości. Dlatego ich życie może być zagrożone. Są jak owce wśród wilków.

Możemy teraz wyobrazić sobie, co chciał zrobić Jezus. Po prostu miał zamiar wyprowadzić nas z tego nowotworu, czyli z piekła na Ziemi. To był Jego sposób na przywrócenie nam właściwego życia. Nie został On jednak rozpoznany jako ten prawdziwy przewodnik, choć mówił o Sobie: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14, 6). Ludzie w Jego czasach zamknęli sobie drogę do Królestwa Niebieskiego, a prawdę zastąpili nieprawdą, czyli nieprawdą. Naród żydowski, wybierając kłamstwem, stracił kilka tysięcy lat budowania drogi do Królestwa Niebieskiego i kilka tysięcy lat wysiłków swoich postaci centralnych przygotowujących go na przyjście Zbawiciela. Prawdą w owym czasie było to, że Jezus był wyczekiwanym Mesjaszem, a nieprawdą, że nim nie był. Niestety zwyciężyła nieprawda. Zło bardzo łatwo tworzy się wokół nas. Inaczej jest z dobrem, które w naszej rzeczywistości tworzy się z wielkim mozołem. Prawda jest dobrem, które poznajemy latami, a nawet w ciągu wielu wieków. Tymczasem nieprawda, tak jak i zło, potrafi zniszczyć prawdę w kilka sekund. Tak właśnie funkcjonuje upadły świat, czyli nasze piekło.

Na koniec podkreślę, że Byt Pierwoistny jest źródłem jedynego stanu przeznaczonego dla naszego świata. Można ten stan nazwać dobrem albo prawdą. Zło powstałe na początku istnienia ludzkości wytworzyło stan pozostający całkiem poza Nim, poza Jego wiedzą i możliwością ingerencji. Ten stan essenceizm nazywa śmiercią duchową ludzkości albo inaczej piekłem.

 

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”