Rozdział 2

Fazy rozwoju essenceizmu

Essenceizm ukształtował się w wyniku zastosowania ciągów myślowych kontrolowanych na bieżąco, co do zgodności z przyjętymi założeniami i postawioną tezą.

Ten system rozwinął się w związku z moim głównym spostrzeżeniem, że wszechświat nie powstał z niczego. W całej mojej pracy biznesowej i naukowej nie miałem ani razu do czynienia ze zjawiskiem, by coś powstało z niczego. Ta uwaga ma również związek z największym odkryciem naukowym dwudziestego wieku dotyczącym faktu, że wszechświat kiedyś powstał. To niesamowite stwierdzenie! Naprawdę kiedyś go nie było! To znaczy, że miał swój początek, a przed nim nie było nic. A może jednak coś było? Tu nastąpiła moja prywatna burza mózgu.

Zacząłem od tego, że jeżeli w ogóle mógłby istnieć jakiś Bóg, to musi być Praprzyczyną wszechrzeczy. W takim razie wszechświat teoretycznie mógł być skutkiem Jego działalności, to znaczy miałby swego Stwórcę. Pojawiło się pytanie, gdzie „przebywa” ten domniemany Stwórczy Byt Pierwoistny, a także jak On „wygląda”, jakie ma cechy oraz jak dokonał Swego dzieła, którym jest gigantyczny wszechświat.

Tu właśnie pomogła mi nauka, która wreszcie ustaliła, że wszechświat miał swój początek 13,8 miliarda lat temu i że wciąż nie wiadomo, co było przedtem. To odkrycie otworzyło nową fazę w badaniach nad jego powstaniem. Przypuśćmy, że pół na pół zaczęły istnieć dwie hipotezy. Jedna, że wszechświat stworzył się sam, a druga, że ma Swoją Pierwszą Przyczynę, czyli Boga-Stwórcę. Osobiście, w przeciwieństwie do zdeklarowanych zwolenników samodzielnego, czyli jakby cudownego źródła jego powstania, skłaniam się do poglądu, że jeśli mam wierzyć w cuda, to lepiej wybrać Pierwszą Przyczynę wszechrzeczy, czyli Stwórcę. Wyszedłem bowiem z założenia, że lepiej przyjąć, że coś powstało z „czegoś” niż „coś” z niczego. Tym „czymś” jest oczywiście cały wszechświat, a tym „początkiem” Stwórca, nazwany przeze mnie Bytem Pierwoistnym. Jak zatem ustaliłem Jego Tożsamość?

W tych badaniach bardzo pomogła mi moja wiedza z dziedziny fizyki, którą od wielu lat zajmowałem się z racji swojego zawodu związanego z systemami obronnymi. Badano w nich nowe odkrycia dokonane dzięki fizyce kwantowej i astrofizyce teoretycznej. To właśnie one wniosły ze sobą zupełnie rewelacyjne odkrycia nieznane poprzednim pokoleniom. Mogłem więc „nowym okiem” spojrzeć na wszechświat powstały prawie czternaście miliardów lat temu. Poczułem się jak obserwator krążący gdzieś w sferze nazywanej stanem poza czasem i przestrzenią.

Uświadomiłem sobie, że to, co wyłoniło się z tego stanu w formie czasoprzestrzeni, poza różnymi formami energii i materii, ma w sobie ogromną ilość praw, które poznajemy jako prawa fizyki, chemii czy biologii, czyli ogólnie prawa natury. One z kolei mają w sobie potężną dawkę logiki, harmonii i piękna mogących wskazywać na inteligentne źródło ich powstania. To uzupełniło obraz Pierwszej Przyczyny o wartość inteligencji, woli i uczuciowości. Można było zatem zebrać te dane w jeden wniosek, że za początkiem wszechświata stoi Źródło, które ma w sobie Intelekt, Wolę i Uczuciowość tworzące konkretną Osobowość. W ten sposób został w końcu określony Byt Pierwoistny. Z uwagi na to, że istnieje On w pełni w sferze poza czasem i przestrzenią, to można było przyjąć, że wypełnia On ją całkowicie, że jest ona z Nim „zintegrowana” i że to jest Jego „Dom”.

Powstało zatem dużo bardziej kompletne wyobrażenie o Stwórcy wszechrzeczy, który mógł z Siebie „wyłonić” określoną przez naukę czasoprzestrzeń wszechświata. Miał bowiem wszystko, co było do tego potrzebne, czyli Praenergię, będącą Jego Stroną Fizyczną, oraz Osobowość wyposażoną w Intelekt, Uczuciowość i Wolę, będące Jego Stroną Duchową. Z niej właśnie wyłoniły się prawa i zasady rządzące Jego dziełem. Tak ukształtowała się wiedza o Bycie Pierwoistnym składająca się na główne założenie essenceizmu.

Wspomniałem na początku tego rozdziału, że essenceizm powstawał w wyniku stosowania ciągów myślowych mających swój początek w istnieniu Bytu Pierwoistnego, a kończących się na przewidywalnym skutku, którym jest stan urzeczywistniający Jego przymioty. Na jednym końcu mamy współczesnego, inteligentnego człowieka, który, poszukując swego początku, twierdzi, że został ukształtowany na obraz i podobieństwo tego Pierwowzoru. Na drugim końcu mamy właśnie ten Pierwowzór, określony przeze mnie jako Byt Pierwoistny. Trzeba dodać, że w różnym stopniu jest On także Pierwowzorem dla całego wszechstworzenia. Ścieżka, będąca moim sposobem pojmowania skutków istnienia Bytu Pierwoistnego, prowadzi od Jego pierwszej akcji aż do końcowej. To znaczy, że wyłania się ona spoza Wielkiego Wybuchu, przechodzi potem przez proces formowania się materii połączony ze skomplikowanymi przemianami energetycznymi. Towarzyszy powstawaniu gwiazd i planet, co otwiera drogę do początków życia, do jego ewolucji, aż do powstania warunków korzystnych dla człowieka. Na końcu Byt Pierwoistny przeprowadził ostatnią akcję, dając Swoje „tchnienie” żywemu organizmowi ziemskiemu. Tak oto pojawili się ludzie, czyli my, wracający „tchnieniem” do Pierwowzoru.

Innym przykładem tej metody jest wyjaśnienie zjawisk rozwoju wiedzy, stanu dobra przynależnego ludziom oraz miłości stanowiącej najwyższe uczucie ludzkie. Muszą one skądś pochodzić, gdyż nie można ich przypisać działaniu ewolucji. Metoda ciągów myślowych wskazuje, że pochodzą one pośrednio od przymiotów Stwórcy, czyli odpowiednio od Jego Intelektu, Woli i Uczuciowości. Wydałoby się zatem, że biblijne stwierdzenie dotyczące stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boga jest po prostu religijnym wyjaśnieniem faktu pojawienia się istot takich jak my. Tymczasem ta deklaracja oznacza o wiele więcej niż się sądzi. Jeśli kosmos rozpoczął swoje istnienie od Wielkiego Wybuchu, za którym stał Intelekt, Wola i Uczuciowość Bytu Pierwoistnego, to każda sekunda rozwoju wszechświata, każde jego wydarzenie musiało w końcu doprowadzić do zaistnienia w nim bytów posiadających intelekt, wolę i uczuciowość. Dlatego przyznaję, że impulsem do powstania essenceizmu był sam fakt istnienia rasy ludzkiej na jednej z miliardów planet nadających się do zamieszkania przez istoty takie jak my.

Powyższe twierdzenia są trochę podobne do zasady antropicznej, ale uczciwie przyznaję, że essenceizm powstał, zanim ją dobrze zrozumiałem. To świadczy o tym, że myśl ludzka jest pierwszym i najlepszym instrumentem do zrozumienia rzeczywistości. Właśnie dzięki niej mógł powstać mój essenceizm.

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”