Rozdział 21

Konsekwencje faktu, że Bóg nie zna zła

Stwierdzenie, że Stwórca nie zna zła, może, być szokiem dla tych, którzy wierzą, że jest On wszystkowiedzący, czyli wie o wszystkim. Pomimo że religie prezentują takiego Boga, to essenceizm stanowczo twierdzi, że zakres Jego wszechwiedzy ma pewien wyjątek, który dotyczy stanu istnienia zła. Ten stan jest otchłanią, która dla Niego nie może istnieć.

Z tego wynika, że poza Bogiem powstała zupełnie nowa, nieznana Mu rzeczywistość. Jest ona jak nowotwór „doczepiony” do oryginalnego świata zaplanowanego przez Stwórcę. Tak można wyobrazić sobie piekło.

Inne zaskoczenie może wywołać stwierdzenie, że Bóg nie uczestniczy w życiu ludzi na Ziemi. Oznacza to, że choć jest, to jakby Go nie było. W naszym świecie, który nazwałem piekłem, wciąż dominuje „pan tego świata”, którego tak nazwał Jezus Chrystus. Uznaję za pewnik, że Bóg nie może angażować się w piekło, to znaczy, że nie może działać w tym samym miejscu, co Szatan. Stąd nie ma Go wśród nas. Przypisywanie Bogu udziału w życiu świata pod panowaniem Szatana jest bardzo niewłaściwe i oznacza zasadniczy brak zrozumienia Osobowości Stwórcy.

Dlatego dobrze jest zdać sobie sprawę z tego, że Bóg nie obserwuje naszego zachowania, nie ocenia nas na bieżąco i nie czeka po naszej śmierci z karami na tych, którzy zrobili coś niezgodnego z Jego prawami. Nie jest On bowiem naszym dozorcą ani policjantem, ale raczej doskonale dobrym i kochającym Ojcem. Nie dość, że cierpimy w niewoli szatańskiej, to wiele religii „oskarża” Boga o przygotowywanie dodatkowych kar i cierpień dla Swoich dzieci po zakończeniu ziemskiego życia. Trzeba zupełnie nie czuć Serca Naszego Ojca, aby głosić takie idee. Wszelkie kary i  cierpienia odczuwane po wejściu do świata duchowego są naszymi wyrzutami sumienia, gdy zdamy sobie sprawę ze swoich błędów i grzechów popełnionych w życiu fizycznym. Tym, którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości w sprawie reakcji Stwórcy na nasze wejście do świata duchowego, polecam przypowieść o synu marnotrawnym. Jezus wykazał w niej, jak działa bezwarunkowa miłość Ojca Niebieskiego. Nie tylko nie karze On nikogo za grzechy, ale z radością przyjmuje powrót do Niego każdego człowieka. Bóg bowiem nie zna zła. Zna tylko dobro, a więc nie wprowadza do Swej Wiedzy naszej złej przeszłości w świecie fizycznym.

Wprowadzenie do świadomości ludzi nieprawdziwej informacji, że Bóg zna zło, warto uznać za jeden z największych sukcesów „pana tego świata”. Szatanowi w pewien sposób udało się „zdegenerować” obraz Boga w oczach ludzi. Dokonało się to prawie we wszystkich religiach na kuli ziemskiej. Najstarsze plemiona tworzyły bogów wojowniczych, mściwych i stających po którejś ze stron konfliktu. Bogowie egipscy, greccy czy rzymscy uwikłani byli w ludzkie sprawy pełne zła, krzywd i fałszywej sprawiedliwości. Tak zwani plemienni bogowie mieli swoje narody wybrane, a tak zwani biblijni czy koraniczni rządzili ludźmi za pomocą (proszę wybaczyć ten zwrot) „kija i marchewki”. Tacy „bogowie” rozsiewali hojnie przywileje różnym władcom „z bożej łaski”, wskazywali wybrańców ludu, którzy stawali się potem obiektem kultu, zezwalali inkwizycji na palenie na stosach niewinnych ludzi, przyjmowali różnorodne ofiary za „odkupienie złych uczynków” oraz rządzili wszystkimi za pomocą tak zwanej „opatrzności bożej”. To wszystko, tak jak to wcześniej podkreśliłem, jest jednym z głównych sukcesów tego, który od wydarzeń w Ogrodzie Eden, jest „ojcem kłamstwa”.

W praktyce ten sukces „pana tego świata” w ogromny sposób uszkodził psychikę mieszkańców Ziemi. Dość dobrze widać to w Europie, w której kultura chrześcijańska rozwija się najdłużej. To tu walczący rycerze nosili na piersiach symbole chrześcijańskie, a równocześnie uczestniczyli w ludobójstwie. To tu żołnierze wymordowali miliony niewinnych ludzi, mając na pasach napis: „Bóg jest z nami”. Należy też wspomnieć, że kiedyś tacy europejscy „wojownicy” wymordowali większość Indian w Ameryce, tym razem bez żadnych sztandarów i napisów. Przywódcy kościoła katolickiego są również odpowiedzialni za ludobójstwo inkwizycji i wypraw krzyżowych. W ten sposób tworzą się ciągle mechanizmy utrzymywania zła przy pomocy pięknych sloganów i kłamstw wyglądających na prawdę. Gdyby kościoły europejskie od momentu swego powstania jasno nauczały, że Bóg nie dopuszcza zła, a wręcz go nie zna, i gdyby głosiły, że to zło wbrew prawom Bożym tworzą ludzie, to historia Europy mogłaby się potoczyć inaczej. Zresztą wszędzie, gdzie jest chrześcijaństwo, dostrzec można działania sprzeczne z naukami Jezusa Chrystusa.

Szczególnie w przypadku analizy misji Chrystusa należy uwzględnić fakt, że Bóg nie zna zła. Dotyczy to twierdzenia chrześcijan, że Bóg zesłał Swojego Syna, aby przez męczeńską śmierć na krzyżu zgładził nasze grzechy. Takie przekonanie jest kolejnym przykładem zupełnego niezrozumienia Osobowości Stwórcy. Muszę teraz jeszcze raz przytoczyć słowa, które powtarzam we wszystkich moich publikacjach: „Jak Bóg, Twórca przykazania «nie zabijaj», mógł się posłużyć krwawą ofiarą, a właściwie morderstwem, jako metodą na zbawienie świata?! Przecież Jezus nie mógł sam siebie zabić. Musieli tego dokonać ludzie. W żadnym wypadku morderstwo dokonane przez ludzi, dzieci Boga, nie może być narzędziem w ręku Stwórcy. Idea zbawienia przez krwawą ofiarę ma charakter pogański i jak wszystko, co pogańskie, jest bardzo odległa od sposobów działania Boga”.

Praktyczna analiza sytuacji, w której oskarża się Boga o znajomość zła, prowadzi do wniosku, że niszczy się jedyne absolutne Źródło Dobra, bardzo potrzebne w złym świecie. Jest ono niezbędne w społeczeństwie, w którym nie uczy się dobra w jego czystej postaci, to znaczy pochodzącego od Prawa Bożego. Ludzkość wciąż doznaje działania niegodziwości w postaci wojen, konfliktów, chorób i innych nieszczęść. Jesteśmy jakby otoczeni złem, stąd dość często musimy postępować nieodpowiednio, nie zdając sobie sprawy, co jest właściwym dobrem. Muszę jeszcze raz powiedzieć, że organizacje religijne nie uczą w sposób wystarczający, co jest dobrem, a bardziej skupiają się na wskazywaniu, co jest złem. Przykładem jest Dziesięcioro Przykazań, które są tylko zbiorem określeń, co jest złem. Faktyczne większość religii ostrzega przed złem, ale równocześnie nie prezentuje wystarczających standardów dobra. Na przykład nieliczni święci katoliccy nie są w stanie „przykryć” niewłaściwego działania duchowieństwa w kościele katolickim, któremu zbyt często zdarza się czynić zło. Pozytywnym znakiem jest tylko to, że skłaniają ludzi, by postępowali dobrze.

Zwykle chrześcijańscy badacze Biblii „wchodzą” do niej jak do sklepu z zabawkami (przepraszam za sformułowanie) i biorą to, co im się podoba lub to, co im „wpadnie w ręce”. W wyniku tego mamy tysiące wyznań, a pomimo tego wciąż doskwiera nam brak jasnej oraz uniwersalnej wizji Praw Bożych mogących być swoistą konstytucją dla dobra całej ludzkości. 

Dzięki poznaniu prawdy o tym, że Bóg nie zna zła, można wreszcie zrozumieć słowa Jezusa: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27, 46). Jezus w chwili śmierci powiedział prawdę. Jego słowa są wyrazem rzeczywistego odczucia, że Bóg naprawdę Go opuścił. Przedtem był On z Jezusem przez całe Jego życie aż do momentu decyzji Chrystusa o ofierze odkupienia ludzkości kosztem własnego życia. Do tej sytuacji doprowadziło niespełnienie misji przez Jana Chrzciciela, brak wiary narodu wybranego, strach apostołów, zdrada jednego z nich, a także wyparcie się Jego przez najbliższego ucznia. Drugi Adam stanął do bezpośredniego pojedynku z byłym Archaniołem Lucyferem całkiem sam, opuszczony nawet przez Swego Ojca. Kiedyś Pierwszy Adam opuścił Ojca Niebieskiego, rozpoczynając proces zła po „przegranym pojedynku” z tym Archaniołem. Wiele tysięcy lat potem przyszedł czas, aby naprawić upadek Adama i Ewy. Tylko w ten sposób Syn Boży, Drugi Adam, mógł samodzielnie, bez pomocy Boga, odkupić prawie cały świat duchowy. Dzięki temu umożliwił wszystkim ludziom zerwanie więzi z Szatanem. Równocześnie samemu Sobie mógł zapewnić pozycję Pana „Ogrodu Eden”. Dopiero tam Ojciec Niebieski mógł czekać na Niego, a także na tych, którym Jezus pomógł wyzwolić się od zła.

Jeśli jakaś religia wciąż twierdzi, że Bóg zna zło lub dopuszcza do jego istnienia, to obciąża Go czynami Szatana oraz umieszcza Go razem z nim w tym samym miejscu, czyli w piekle w naszym świecie. To prowadzi do prostego wniosku, że taka religia sprzyja Szatanowi, wspierając go w jego dalszej władzy na Ziemi. Może to spowodować podejrzenie, że taka religia jest wypaczona przez „pana tego świata”. Przypisywanie Stwórcy, że stale obserwuje nasze zachowanie i czynnie wpływa na nie, jest właśnie tym, co robi z nami Szatan. Nie godzi się zatem „oskarżać” Boga o to, że zna zło, gdyż jest On absolutnie dobry.

Aby poprawnie zaprezentować Stwórcę, musiałem, w odróżnieniu od wszelkich religii, nazwać Go Bytem Pierwoistnym i jasno określić Jego przymioty. To z nich wynika, że jest to czekający na nas kochający Ojciec. Nie należy się Go bać, ponieważ tam, gdzie jest strach, nie ma miłości. Lęk przed Bogiem pojawia się, gdy obciążamy Go sądzeniem naszych grzechów oraz karaniem za nie. Właśnie po to, aby powstrzymać ten lęk, powstał mój essenceizm. Za pośrednictwem tego systemu staram się sprawić, żeby ludzie zrozumieli, kim jest Byt Pierwoistny nazwany również Ojcem Niebieskim. Nie czeka mnie za to żadna nagroda, a raczej krytyka ze strony tych, którzy się ze mną nie zgadzają. Przyjmując postawę naukowca, robię to wszystko, aby pogłębić wiedzę o Stwórcy ludzkości.

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”