Rozdział 13

Geneza zła

Na wstępie muszę wyjaśnić, że po przejrzeniu wielu źródeł i świadectw historycznych doszedłem do wniosku, że najbardziej sensowny opis powstania zła, a co za tym idzie upadku dobrej cywilizacji ludzkiej, zamieszcza Biblia. Oczywiście, jak każda religijna księga robi to „nienaukowo” i symbolicznie. Dlatego essenceizm, bazując na sprawdzonych narzędziach, postanowił odczytać zawartą w niej wizję dobra i zła w sposób podobny, jak czyni się to z przypowieściami Jezusa Chrystusa. Oznacza to, że essenceizm ocenia tylko wartość dydaktyczną zapisów biblijnych, a nie literalną ich treść. Dzięki takiemu podejściu można zrozumieć, w jaki sposób zostało zniszczone dobro i dlaczego powstało zło. Jeszcze pełniejsze zrozumienie przynosi poznanie działalności Jezusa. Jego ogromne wysiłki okupione męczeńską śmiercią, choć nie zmieniły złej cywilizacji ludzkiej, to pokazały jasno, w jaki sposób powstaje zło i w jaki sposób można je ewentualnie zlikwidować. Jego plan doprowadzenia do powstania świata pod zwierzchnictwem Boga nie został zrealizowany tylko dlatego, że ludzie Mu nie pomogli. Poniżej przedstawiam genezę zła dokonaną przez essenceizm na podstawie analizy Biblii.

Wprowadzenie w Ogrodzie Eden pojęcia śmierci, którą essenceizm rozumie jako zło, sugeruje, że została ustanowiona granica, za którą nie istnieje już ani Jurysdykcja Boga, ani Jego Wszechwiedza. Przypominam, że chodzi o śmierć duchową z punktu widzenia Stwórcy. To stan nieistnienia znajdujący się poza rzeczywistością ukształtowaną przez Niego i nieodbierany przez Jego Osobowość. Tymczasem my, współtwórcy tego stanu, odbieramy go jako zło, gdyż taki stan rzeczywiście dla nas istnieje.

A zatem, na podstawie logicznej analizy zapisów biblijnych można dojść do wniosku, że jesteśmy wciąż w stanie duchowej śmierci. Może to wpływać na niewłaściwe rozumienie obecnej sytuacji w stosunku do tej, którą przygotował Stwórca. Śmierć duchowa człowieka jest sytuacją wypadnięcia człowieka poza Jego Rzeczywistość, czyli stan dobra. Sygnalizowanie przez Niego możliwości pojawienia się śmierci duchowej w wyniku złamania Jego prawa w Ogrodzie Eden oznacza, że zło jest czymś poza Nim, poza Jego Tożsamością i Osobowością. W takim razie zło jest jedynym stanem, którego Stwórca nie zna.

Wszystko zatem wskazuje, że zaraz na początku swego istnienia ludzie umarli dla Boga, choć chodzi tu o śmierć duchową, a nie fizyczną. To zło zniszczyło nadzieję na powstanie idealnego świata stworzonego przez Byt Pierwoistny. Przez świat idealny rozumiem tak zwane Królestwo Niebieskie, czyli ludzkie środowisko będące pod zwierzchnictwem Boga. Powinno ono być wieczne, doskonałe i dobre, tak samo jak On. Oczywiście czegoś takiego obecnie nie ma. Mamy raczej coś wręcz przeciwnego niż obiecane Królestwo Niebieskie, czyli piekło.

Szukając źródeł zła, trzeba zatem sięgnąć do początku powstawania wszechrzeczy. Zakładam, zgodnie z koncepcją tego opracowania, że na początku, czyli jeszcze na długo przed pojawieniem się człowieka, musiał istnieć pewien przyczynowy stan. Ten stan powinien dać się logicznie opisać, gdyż nie mógł być nieokreśloną nicością czy chaosem. Chodzi mi o przemyślany akt stwórczy. Zakładam też, że ten pierwoistny stan uzupełniała obecność w nim określonych praw i zasad, które miały zdolność kształtowania „środowiska” dzięki zawartym w nich elementom inteligencji, woli i uczuciowości. Mogły one pochodzić tylko od Stwórcy. Tu dochodzę do Jego koniecznych przymiotów, czyli zaczynam mówić o Jego Pierwoistnej Inteligencji, Woli i Uczuciowości. Inaczej mówiąc, źródłem, a właściwie sednem wszystkiego są Jego Wiedza, Dobro i Miłość. Z tych trzech, jak to zauważył św. Paweł w swoim hymnie o miłości (1 Kor. 13, 1-13), najważniejsza jest Miłość. Stanowi ona nie tylko uczucie, ale również potężną siłę, czyli Boską Moc. Ma ona bardzo istotny atrybut: kierunek, będący fundamentalnym „wektorem” rozwoju stworzenia. Ten kierunek nadała mu oczywiście Wola Stwórcy. Jego zachowanie oznacza dobro. Kierunek niezgodny z Jego Wolą oznacza zło.

Stwórca obdarza Swoje wszechstworzenie miłością, choć w innym stopniu ludzi, a w innym wszystko pozostałe. Ta miłość, dzięki stałemu utrzymaniu jej kierunku nadanego jej od samego początku, prowadzi nas do doskonałości. Bóg jest doskonały i nie zmienia nigdy jej kierunku ani przeznaczenia. Ktoś, kto jest stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, będąc doskonały jak On, również nie powinien zmieniać jej kierunku i przeznaczenia. Niestety, jak to można się domyślać z zapisów biblijnych, istota nie w pełni doskonała, znajdująca się dopiero w drodze do doskonałości, może ewentualnie zmienić kierunek miłości. Wtedy pojawia się zło, czyli stan niezgodny z koncepcją świata tworzonego przez Byt Pierwoistny.

Wciąż jednak pojawia się istotne pytanie. Dlaczego Bóg nie stworzył człowieka od razu doskonałego, tak aby nie mogło dojść do zniszczenia dobra? Przecież Boga traktujemy jako Kogoś w pełni doskonałego. Jest rzeczą oczywistą, że tylko taki Stwórca mógł przystąpić do stwarzania wszechświata i człowieka.

Stwarzanie różnych bytów musiało odbywać się w czasoprzestrzeni świata, czyli w konkretnym czasie i według określonych praw rozwoju. Poszczególne etapy wymagały przejścia od stanu początkowego do pełnej realizacji planu stwórczego. To znaczy, że droga do doskonałości przebiegała przez okres niedoskonałości. Dopiero na końcu tej drogi akt stwórczy mógł zasłużyć na stwierdzenie: „(...) Bóg widział, że były dobre” (Rdz 1, 12). Opisane w Biblii oświadczenie Stwórcy oznacza, że została osiągnięta doskonałość potwierdzona przez Niego Samego.

Taki dynamiczny proces stwarzania wymusza odcinki stanu niedoskonałości, które z samej zasady pozostają poza bezpośrednią kontrolą już doskonałego Stwórcy. Chodzi o odcinki wzrastania w ramach praw i zasad ustanowionych przez Niego. W przypadku wszystkich innych istot i stworzeń poza człowiekiem droga do dojrzałości odbywała się automatycznie w oparciu o te ustalone zasady i prawa. Tymczasem w przypadku człowieka musiała zostać wprowadzona jeszcze inna jakość, większa i ważniejsza od siły stwórczej, czyli siła miłości. Z analizy essenceizmu wynika, że wywodzi się ona bezpośrednio z Centrum Osobowości Bytu Pierwoistnego, ponieważ tam powstawała koncepcja człowieka – dziecka Boga. Essenceizm nazywa to Centrum Sercem Boga, którego stan razem z siłą miłości jest dziedziczony przez każdego z nas. Ma to doprowadzić nas do jedności z Bogiem, to znaczy do pokochania Go jako Ojca Niebieskiego.

W okresie rozwoju do doskonałości pozostajemy zatem poza kontrolą Boga. Pierwszych ludzi miał wspierać w tym okresie Archanioł Lucyfer, ponieważ nie mieli oni „ziemskich” rodziców. To jemu Stwórca przekazał odpowiedzialność za wychowywanie Swoich dzieci. Oczywiście w okresie wzrostu ludzie mieli też własną, niezależną część odpowiedzialności za samych siebie. Zatem zadanie Adama i Ewy w Ogrodzie Eden polegało na tym, aby w oparciu o swoją odpowiedzialność wobec Ojca Niebieskiego oraz przy pomocy nauk Archanioła, dojść do poziomu dojrzałości wyznaczonego przez Stwórcę. Dzięki temu mogli stać się oni Jego prawdziwymi dziećmi. Siłą napędową na tej drodze była płynąca od Niego miłość. To ona miała uczynić ludzi panami wobec świata aniołów. W okresie ich wzrostu Stwórca mógł jedynie ich pouczyć, że są w stanie niedoskonałości (wyrazem tego był zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła, znaczenie którego wyjaśnię w dalszej części tego opracowania) oraz dać im wspierającego ich Archanioła. W ten sposób Bóg chciał umożliwić Swoim rozwijającym się dzieciom zdobycie wiedzy o stworzonym wszechświecie i stanie się Jego dziedzicami. Natomiast dojście do doskonałości osobistej zostałoby im uświadomione w momencie, gdy Ojciec Niebieski włączyłby się bezpośrednio w ich życie. Jednocześnie ta chwila byłaby pozwoleniem na „spożycie owocu”, czyli na połączenie się Adama i Ewy aktem płciowym. Niestety, głównie z winy Archanioła, a także częściowo ze swej własnej, pierwsi ludzie „spożyli owoc” przedwcześnie.

W Bogu siła miłości jest mocą sprawczą, a zatem góruje ona nad mocą stwórczą, czyli siłą zasad i praw. Praktycznie więc siła miłości może działać z większą mocą niż siła praw i zasad. Ponieważ Bóg jest doskonały, to te dwie siły uzupełniają się w Nim w harmonijnej jedności. Stwarzając człowieka na Swój „obraz i podobieństwo”, Stwórca przekazał ludziom obie te siły, gdyż nie mogło być inaczej. Niestety przy przejściu przez stan niedoskonałości ta mocniejsza z nich mogła złamać tę słabszą, zagrażając życiu Adama i Ewy. Dlatego dla ochrony pierwszych ludzi Bóg przekazał im niezwykle ważne pouczenie o „niespożywaniu owocu” oraz upewnił się, że zrozumieli je oni jako zakaz zmiany kierunku miłości. Wobec Archanioła ten zakaz tworzył nieprzekraczalną barierę między pozycją aniołów i ludzi. Wobec Ewy dotyczył niekierowania miłości w żadną inną stronę poza Adamem, co było utożsamiane z tworzeniem dobra. Inny kierunek, to znaczy do Archanioła, był złem. Stąd Ewę można nazwać Drzewem Poznania Dobra i Zła. Dla Adama ten zakaz dotyczył nieprzekazywania życia, zanim jego miłość nie osiągnie poziomu pełnej dojrzałości przewidzianej przez Stwórcę. Stąd możemy go nazwać Drzewem Życia. Dzięki temu możemy zrozumieć fakt istnienia w Ogrodzie Eden tych dwóch nietypowych drzew.

O ważności zakazu spożywania „owocu” oraz o świadomości dzieci Boga dotyczącej skutków jego spożycia świadczy wypowiedź jeszcze niewinnej Ewy: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3, 2-5). Wiedza Adama i Ewy była zatem wystarczająca, aby nie popełnić śmiertelnego błędu. Przed pierwszymi ludźmi wiedza stała otworem, ale z pewnym wyjątkiem. Dotyczył on wiedzy o dawaniu życia i dziedziczeniu Boskiej Osobowości dla następnych pokoleń. Mieli oni ten dar przekazywać razem ze Stwórcą. Do takiego wspólnego działania potrzebny był jednak odpowiedni poziom doskonałości człowieka, w tym oczywiście najwyższy stan miłości, który Ojciec Niebieski przeznaczył Swoim dzieciom. Bóg jest doskonały, a więc Jego partnerzy muszą dostosować swój poziom do Niego. Adam i Ewa nie mogli przedwcześnie i samodzielnie rozpoczynać przekazywania czegoś, czego jeszcze w pełni nie osiągnęli. Musieli poczekać na zaproszenie do współpracy od ich Ojca. On bowiem ze swojej strony daje każdemu człowiekowi „tchnienie życia”, czyli osobę duchową, podczas gdy rodzice dają z siebie osobę fizyczną. Niestety pierwsi ludzie, zainspirowani przez ich wychowawcę pragnącego tak jak oni najwyższej miłości, zerwali przedwcześnie więź z Bogiem. Było to użycie miłości na niedojrzałym poziomie do aktu tworzenia nowego człowieka, a także przedwczesne przejęcie od Stwórcy nowej osoby duchowej. Można to nazwać zerwaniem owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła lub po prostu grzechem pierworodnym. Lucyfer zajął w tym układzie miejsce Boga, a ludzie zatrzymali się w rozwoju na dużo niższym poziomie, niż było to ustalone przez Stwórcę.

W tym okresie Bóg nie mógł ingerować w działania człowieka zgodnie z zasadą, że człowiek sam przechodzi drogę do doskonałości, aby u jej kresu dojść do doskonałego Boga i osiągnąć Jego poziom. Dlatego Stwórca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za upadek człowieka. Niestety, jak przedstawia to biblijny opis, Jego pouczenie nie odniosło skutku. Stało się to z powodu dewiacji Archanioła i złego ukierunkowania miłości przez uczestników upadku.

Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn upadku Adama i Ewy w fakcie stanu wolności w osobowości człowieka i wywodzącej się z niej wolnej woli. Twierdzą oni, że Bóg dał ludziom wolną wolę, w którą nie ingeruje. To znaczy, że w Ogrodzie Eden Bóg zostawił swoim dzieciom wybór między zjedzeniem a niezjedzeniem „zakazanego owocu”. Ponieważ wybrali oni „zjedzenie owocu” i okazali nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, nastąpił upadek. Stąd rodzi się wniosek, że wolna wola, czyli po prostu wolność człowieka, doprowadziła go do upadku. Ta koncepcja w sposób oczywisty przeczy moim twierdzeniom, że przyczyną upadku była niewłaściwie ukierunkowana siła miłości.

Wolność jest pewnym stanem funkcjonowania, czyli sferą, w której porusza się człowiek realizujący swoją wolną wolę. Nie jest więc siłą, która może spowodować upadek. Co przemawia za tym, że wolność nie była przyczyną upadku?

Po pierwsze, wolność może tylko wytworzyć stan gotowości do podjęcia decyzji prowadzącej do upadku. Jednak ostateczne podjęcie takiej decyzji wymaga zadziałania siły, która nie jest wolnością. Na przykład możemy swobodnie podejść na skraj przepaści, ale przekroczenie jej krawędzi kończy wszelką wolność, gdyż zaczyna działać siła grawitacji, która wciąga człowieka w przepaść.

Po drugie, spożycie owocu przez Adama i Ewę było świadomym aktem. Bóg bowiem, jako troskliwy Ojciec, zadbał o to, aby dobrze wyjaśnić im niebezpieczeństwo związane z zakazanym owocem. Skoro Adam i Ewa wiedzieli, że zjedzenie owocu przyniesie im śmierć, oznacza to popełnienie przez nich czegoś w rodzaju samobójstwa. Można tak nazwać ich czyn, skoro pierwsi ludzie podjęli decyzję wbrew wiedzy o groźbie śmierci. Samobójstwa nie popełnia się jednak w stanie wolności, ale wobec jej braku. Może wówczas zadziałać presja zagłuszająca dotychczasową wiedzę albo presja silniejsza od znalezienia innego wyjścia z zaistniałej sytuacji.

Po trzecie, skoro nastąpił rodzaj samobójstwa, to musiała go spowodować siła potężniejsza od siły zachowania życia, to znaczy siła miłości. Nie muszę chyba przypominać, jak wiele samobójstw było skutkiem zawiedzionej miłości. Warto też wspomnieć o fakcie oddawania życia z miłości do innych ludzi lub w obronie ojczyzny.

Istnieją również teolodzy, którzy upatrują w zdarzeniach w Ogrodzie Eden rodzaju próby lub testu ze strony Boga. Nie zgadzam się z tym. Na obronę swojej koncepcji dodam jeszcze następne argumenty w sprawie genezy powstania zła. Przeciwstawiają się one jasno twierdzeniom, że Stwórca poddał próbie Swoje dzieci lub postawił je przed samodzielnym wyborem wynikającym z wolnej woli. Wyglądałoby to na zupełnie zbędny test lojalności lub posłuszeństwa.

Po pierwsze, po stworzeniu Swego dzieła Bóg go nie testuje, gdyż wyglądałoby tak, jakby sprawdzał Samego Siebie. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, a testuje się tylko takie rzeczy lub stany, co do których ma się wątpliwości.

Po drugie, Adam i Ewa po stworzeniu przez Boga byli niewinni i nie znali zła, ponieważ wyszli „spod ręki” doskonałego Stwórcy, który nie zna zła i go nie stworzył. Takich stworzonych przez Siebie czystych istot Bóg nie testuje, ponieważ musiałby podejrzewać istnienie w nich zła, a to nie zgadza się z Jego Osobowością i doskonałością.

Po trzecie, Bóg jest Wszystkowiedzący, a więc nie używa testów, znając z góry wyniki każdego z nich.

Po czwarte, Bóg, jako Kochający Ojciec, nie narażałby swoich dzieci na ewentualny negatywny wynik testu, tym bardziej że ten domniemany test był „na śmierć i życie” („Gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” – Rdz 2, 17). Zapewne każdy kochający ojciec stara się z reguły chronić swoje dzieci przed zagrażającym im niebezpieczeństwem, a nie poddawać je grożącym śmiercią testom; a Bóg jest najdoskonalszym Ojcem.

To są argumenty, które należy wziąć pod uwagę, zanim zastosuje się zbyt powierzchowny sposób wyjaśniania tego, co zdarzyło się w świecie tworzonym w owym czasie przez Byt Pierwoistny. Dlatego niezmiennie twierdzę, że upadek Adama i Ewy oraz upadek Archanioła Lucyfera były spowodowane złym ukierunkowaniem siły miłości. Ta sytuacja rzutuje też na wyjaśnienie tak zwanego buntu aniołów, o którym wzmiankuje Biblia.

Niektórzy chrześcijańscy teolodzy twierdzą, że jeszcze przed upadkiem pierwszych ludzi miał miejsce jakiś bunt aniołów, na którego czele stał Archanioł Lucyfer. Pociąga to za sobą logiczne pytanie, dlaczego Bóg, będąc świadomy zagrożenia ze strony zbuntowanych aniołów, nie ochronił wystarczająco Swoich niewinnych dzieci i naraził je na kuszenie ze strony upadłego Archanioła? Czyżby wszystkowiedzący Bóg nie wziął pod uwagę grożącego Jego dzieciom niebezpieczeństwa lub nie zauważył wkradającego się do ogrodu złego „Węża” mogącego spowodować ich śmierć? W związku z powyższym twierdzeniem pojawia się również wątpliwość podważająca fakt doskonałości Boga, skoro stworzeni przez Niego aniołowie podnoszą bunt niszczący układ Jego świata. Muszę tu jednak stanąć w obronie Boga i określić te twierdzenia teologów jako nieprawdziwe.

Najpierw niezbędnym wydaje się zrozumienie, dlaczego Archanioł, podlegający sferze działania Ojca Niebieskiego, znalazł się w Ogrodzie Eden razem z dziećmi Boga. Odpowiedź może być tylko jedna: ten Archanioł znalazł się tam zgodnie z Wolą Boga jako wychowawca Jego dzieci. W takim razie można oskarżyć Boga, że to On, poprzez wybór takiego nieodpowiedniego wychowawcy, przyczynił się do zniszczenia dobrego świata. Tak byłoby tylko wtedy, gdyby Stwórca wybrał na wychowawcę Adama i Ewy niedojrzałą i zbuntowaną przeciw Niemu istotę. Przecież powinien przewidzieć, że ten zły wychowawca nosi się z zamiarem pozbawienia Go zwierzchnictwa nad ludźmi i zajęcia Jego miejsca w stworzonym świecie. Muszę stwierdzić, że takie myślenie jest błędne. Ojciec Niebieski wybrał do najważniejszej misji wychowawczej najwłaściwszego i najmądrzejszego ze swoich archaniołów. W owym czasie Lucyfer był właściwie przygotowany do bycia wychowawcą dzieci Boga i w ramach tej misji był doskonały. Nie był jednak doskonały jako partner Ewy zastępujący Adama, czyli zajmujący jego pozycję. Ostateczna pozycja Archanioła zostałaby ustalona wtedy, gdy Adam, po dojściu do doskonałości przy jego wsparciu, uznałby go za swojego stałego opiekuna, czyli kogoś takiego jak anioł stróż. Niestety do tego nie doszło. Jak to przedtem wyjaśniałem w tej i w poprzednich częściach essenceizmu, niewłaściwie ukierunkowana siła miłości doprowadziła Lucyfera do porzucenia jego misji. To go osłabiło, uczyniło niedoskonałym jako wychowawca dzieci Boga oraz odebrało mu poczucie odpowiedzialności. Ten stan z kolei doprowadził go do przejęcia pozycji Adama, który był dopiero w okresie wzrastania, czyli był jeszcze niedoskonałym człowiekiem. Dlatego przejęcie jego pozycji czyniło Lucyfera jeszcze bardziej niedoskonałym. W tym stanie Archanioł dalej pragnął najwyższej miłości, co w końcu doprowadziło go do zjednoczenia się z Ewą, czyli skłonienia jej do „spożycia” zakazanego „owocu”. Można to nazwać nie tylko upadkiem, ale również buntem wobec Boga.

„Bunt” aniołów i ich upadek miał z całą pewnością miejsce razem z upadkiem Adama i Ewy. To ta sytuacja w Ogrodzie Eden, w której Archanioł i pierwsi ludzie złamali prawo Boże, doprowadziła do równoczesnego upadku ludzi, Archanioła oraz innych aniołów, będących świadkami i uczestnikami tej złej historii. Przedstawiony powyżej ciąg wydarzeń określa całość tragedii, która miała tam miejsce. Zatem wspomniany „bunt” aniołów jest efektem zaistniałej wówczas sytuacji. Od tego momentu Adam i Ewa stracili więź z Bogiem, Archanioł Lucyfer stał się Szatanem panującym nad ludźmi, a podlegli mu aniołowie upadłymi demonami. To był właśnie początek powstania piekła – świata sprzecznego z koncepcją Stwórcy. Tak oto pierwsi ludzie odeszli symbolicznie na wschód od Edenu, czyli tam, gdzie żyje się w świecie nieznanym Naszemu Stwórcy. Odtąd mieli już nowego boga, Szatana.

Pomimo upadku pierwszych ludzi Stwórca jest i pozostanie dla nas Absolutem, niezmienną Opoką i wieczystym Ideałem. Niestety Jego miejsce wobec ludzi zajął upadły Archanioł i to on przejął panowanie nad nami. Jest to sytuacja bezprawna. Rozpoczęła się zaraz po zdarzeniach w Ogrodzie Eden i funkcjonuje nadal wbrew Woli Boga. Taki stan istnieje do dziś. Upadły Archanioł w oparciu o tak zdobytą pozycję „zasłonił” sobą Naszego Ojca, to znaczy stanął między Nim a ludźmi. Adam i Ewa, nasi pierwsi przodkowie, zamiast zająć pozycję wyższą niż aniołowie i podporządkować sobie Archanioła Lucyfera, poddali się jego woli i stali się sługami sługi Swego Ojca.

Tak oto Szatan, zajmując dominującą pozycję wobec dzieci Boga, stał się faktycznym bogiem dla ludzkości. Dokonało się to najpierw przez duchowe zdominowanie Ewy, a następnie, za jej pośrednictwem, również Adama. Ta cała sytuacja zmieniła kompletnie bieg historii ludzkości przygotowywany przez Stwórcę. Aż do dziś nie może jej odwrócić żaden ludzki wysiłek, choć miały miejsce znaczące próby naprawy tej sytuacji. Również odkupicielskie dzieło Jezusa Chrystusa nie było w stanie wyeliminować zła z naszej planety. A zatem dominacja Szatana w świecie fizycznym trwa aż do dzisiejszych czasów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”