Rozdział 11

Siła władzy kontra Pierwoistna Siła Miłości

Jednym z zadań, które essenceizm wziął na siebie, jest zrozumienie, jakie siły kształtują naszą rzeczywistość. W odróżnieniu od teologów mój system opiera swą analizę o metody badawcze sprawdzone przy najnowszych odkryciach naukowych. Zostały zatem użyte przeze mnie modele stosowane przy badaniu na poziomie subatomowym materii, a także na poziomie astrofizyki teoretycznej. Analizowałem na przykład twierdzenia naukowców, że przy powstawaniu wszechświata zadziałała najpierw super siła, która z nieskończenie małego stanu osobliwości rozpoczęła proces powstawania przestrzeni i czasu oraz zapoczątkowania oddziaływań kształtujących materię. Z braku odpowiednich instrumentów badawczych nie da się praktycznie ocenić, skąd wzięła się ta siła. Jej „fizyczność” nie może być udokumentowana. A zatem przyczyna powstania wszechświata pozostaje wciąż nieznana. Najczęściej ta sytuacja jest kwitowana stwierdzeniem, że wszechświat sam się stworzył. To oznacza, że naukowcy czegoś nie rozumieją.

Tymczasem mój system essenceizm sugeruje inne rozwiązanie. Proponuje bowiem, że to zdarzenie było następstwem działania Bytu Pierwoistnego, który stworzył wszechświat z samego Siebie. Jego Strona Duchowa, czyli Jego Osobowość, posiada wszelkie prawa i zasady stwórcze, a Jego Strona Fizyczna jest źródłem niewyczerpanej energii. To są podstawowe atrybuty Bytu Pierwoistnego stanowiące założenie mojego systemu. Do tego założenia dochodzą głównie przymioty Jego Osobowości, to znaczy Inteligencja, Wola i Uczuciowość ześrodkowane w Jego Sercu. Stanowi ono Centrum decyzyjne Bytu Pierwoistnego. Według essenceizmu jest ono źródłem Jego głównej siły sprawczej, czyli Pierwoistnej Siły Miłości.

Tezą essenceizmu jest więc to, że Byt Pierwoistny stworzył wszechświat z Samego Siebie, a potem zapoczątkował życie i nas samych. Dokonanie stworzenia z Samego Siebie jest równoznaczne temu, że dokonał tego przy pomocy Swoich Praw i Swojej Energii kierowanych wspomnianą Pierwoistną Siłą Miłości. Taka teza essenceizmu pozwoliła zastąpić naukowe twierdzenia, że wszechświat stworzył się sam. Mój system zastępuje bowiem „naukową” osobliwość i wywodzącą się z niej hipoteczną super siłę hipotetycznym aktem stwórczym. Dokonał go Byt Pierwoistny przy udziale wspomnianej Siły Miłości. Opierając się na swych hipotezach, zarówno nauka jak i teoria Bytu Pierwoistnego rozwijają dalej całość swych badań dotyczących kształtowania się kosmosu. Różnią się one od siebie tylko oceną źródła powstania życia i pojawieniem się człowieka na planecie Ziemia. W systemie essenceizmu powyższy wywód ma na celu wykazać, że ukształtowany przez Siłę Miłości stan dobra na Ziemi miał w swym założeniu doprowadzić do powstania idealnego świata, czyli takiego, w którym istniałoby tylko samo dobro.

Niestety, jak wiemy, taki idealny świat nie powstał. Oczywiście Byt Pierwoistny nie poniósł w swych zamierzeniach porażki, gdyż dokończenie swego dzieła powierzył ludziom, aby i oni czuli się twórcami idealnego świata i w ten sposób dorównali swemu Stwórcy. Niestety nie doszło do tego z powodu zdarzeń na początku naszych dziejów. Obecnie nasz świat istnieje właściwie poza Bytem Pierwoistnym. Przekształcił się bowiem w upadły świat. Stało się to w wyniku powstania zła.

Essenceizm stwierdza, że powstanie zła nie da się udowodnić naukowo. Należy zatem uznać pewne sugestie znajdujące się w zapisach religijnych, nawet gdy są one niemożliwe do sprawdzenia. Analiza powstania zła musi zatem bazować na symbolicznych opisach biblijnych. Początek zła pojawił się, gdy desygnowany przez Stwórcę opiekun i nauczyciel pierwszych ludzi, Archanioł Lucyfer, doprowadził do odwrócenia ku sobie kierunku siły miłości pierwotnie przeznaczonej tylko dla Adama i Ewy. W wyniku tego zapanował najpierw nad Ewą, a za jej pośrednictwem również nad Adamem. Dokonało się to całkowicie poza Bogiem. Siła władzy stała się odtąd napędową siłą zła. Przejęła ona całą moc od siły miłości oraz utworzyła mechanizm kształtujący obecny świat. Trwa to do dziś, gdyż nadal panuje nad nami ten sam były „nauczyciel” i „opiekun” ludzkości, nazwany też przez Jezusa Chrystusa „bogiem tego świata”. Szatan, jako dyspozytor siły władzy, może zatem nas kontrolować. Tę kontrolę wzmacnia nasza upadła natura przejęta od niego w tym samym procesie, w którym powstała siła władzy. Stało się to źródłem złej historii ludzkości.

Potwierdza to obserwacja, zgodnie z którą poddajemy się sile władzy i nie potrafimy zrozumieć, że realizuje ona piekło na Ziemi. Tak essenceizm nazywa nasz świat. Działanie siły władzy tworzącej zło praktycznie wyjaśnia wszelkie złe zjawiska dokonujące się na świecie. Przykładowo siła władzy dość łatwo wywołuje  nienawiść. Tak jest od tysięcy lat odkąd ludzkość zaczęła kształtować swoją cywilizację. Obserwujemy to na przykład, gdy dowódca rozkazuje swoim żołnierzom zabijać innych ludzi, nazywając ich wrogami, gdy przywódca polityczny swoimi decyzjami powoduje eksterminację tysięcy osób, gdy szef firmy rządzi pracownikami, odbierając im wolną wolę i czyniąc ich swoimi niewolnikami. Na przykład działo się to także, gdy hierarchowie religijni w podczas inkwizycji skazywali na śmierć dziesiątki tysięcy niewinnych kobiet. Widać z tego, że zła siła władzy opanowuje najczęściej decydentów, bez względu na to, czy wywodzą się oni z polityki, biznesu czy religii. Z tego wynika, że przywrócenie świata do koncepcji ustanowionej przez Stwórcę jest możliwe tylko poprzez likwidację siły władzy. Wówczas gdy odzyska ona swój pierwotny kierunek, stając się siłą miłości, to wytworzy fundament dobra na świecie.

Siła władzy jest zatem „zewnętrzną” formą panowania zła w społeczeństwie ludzkim. Formą „wewnętrzną” panowania zła jest upadła natura, którą ma w sobie każdy człowiek na skutek złych zdarzeń na samym początku dziejów ludzkości. Upadła natura wytwarza posłuszeństwo wobec siły władzy przede wszystkim dlatego, że obie formy panowania pochodzą z tego samego źródła zła, czyli od Szatana. Bazując, na atrybutach Bytu Pierwoistnego, można najkrócej zdefiniować zło jako nową, obcą rzeczywistość, czyli „nowotwór”. W tym wyjaśnieniu nie chodzi o to, aby osłabić Boga jako absolutnego Stwórcę. Gdyby przewidywał On zło, to od tego momentu zło byłoby Mu znane, a więc byłoby częścią Jego Świadomości. Tak jednak nie było. Zło nie jest zwykłą jakością czy zjawiskiem, jakich jest wiele we wszechstworzeniu. Stanowi ono wyjątek istniejący poza pierwotnym wszechstworzeniem. To rodzaj antyrzeczywistości, czyli osobliwości będącej całkowicie poza Bogiem, a zatem niebędącej w Jego Osobowości. Tak jak to zostało opisane w moich opracowaniach, człowiek otrzymuje przy swoim narodzeniu ”czystą” osobę duchową. Dopiero potem, zostaje ona zainfekowana upadłą naturą odziedziczoną od rodziców żyjących w świecie podległym Szatanowi. To jest dziedziczenie złej natury pochodzącej od „niewłaściwego ojca” ludzkości. Potęga upadłej natury wywodzi się z faktu, że przejęła ona moc od natury pierwotnej. Ten mechanizm pojawił się razem z mechanizmem siły władzy, która przejęła swą moc od Siły Miłości.

Religie nazywają to, co się stało w Ogrodzie Eden, grzechem pierworodnym i jednomyślnie wyrażają przekonanie, że ten grzech jest dziedziczony przez wszystkich ludzi, niezależnie od naszej woli. Po prostu rodzimy się z tym piętnem, które uzewnętrznia się stale w postaci upadłej natury.

Ze względu na wspomniane wydarzenia na początku naszych dziejów Stwórca nie może ingerować w naszą złą cywilizację, zwaną piekłem. Ona jest po prostu anty-boska. Nietrudno więc odpowiedzieć na pytanie: dlaczego Bóg nie ingeruje w zło? Odpowiedź nasuwa się sama. Bóg nie może ingerować w coś, czego nie stworzył, ponieważ inaczej wziąłby odpowiedzialność za upadek człowieka i za obecny świat, którego nigdy nie miał w Swoich planach. Gdyby doskonały Byt Pierwoistny włączył się w niedoskonały stan danej sytuacji, to nadałby jej status doskonałości, a to jest sprzeczne z Jego Zasadami. Bóg nie zna naszego upadłego świata i nie analizuje go. W sensie bezpośrednim nie jest uczestnikiem naszej cywilizacji. Warto także zdać sobie sprawę z tego, że Osobowość doskonałego Bytu Pierwoistnego nie może być modyfikowana przez niedoskonałe istoty. My bowiem weszliśmy w strefę zła, a Stwórca na jakiś czas stracił nas z oczu i wciąż na nas czeka.

Oczywiście w człowieku tkwi wciąż osoba duchowa z pierwotną dobrą naturą daną mu przez Stwórcę. Jej charakter jest naszą pierwotną osobowością, czyli miejscem bezpośredniej obecności Boga. To jest właśnie to Jego „tchnienie”, które otrzymujemy przy narodzeniu. Od tego momentu zaczyna się wieczna więź z Ojcem Niebieskim, która służy człowiekowi w dojściu do doskonałości. Pierwotna natura będzie w nas tkwiła na zawsze, bez względu na to, jak postępują ludzie. Odczuwamy ją najczęściej jako działanie naszego sumienia. Jest to nasza reakcja na fakt stałego trwania Jego praw i zasad będących Opatrznością Bożą oraz bazą dla przyszłego Królestwa Niebieskiego. Te prawa istnieją aktywnie i wywierają wpływ na naszą wolę „powrotu” do Swego Stwórcy. Wielu ludzi wyczuwa Opatrzność Bożą jako płynącą do nich siłę miłości, która wywołuje w nich ciągłą wiarę i nadzieję, że kiedyś będziemy razem z Ojcem Niebieskim w Jego Królestwie. Niestety poziom naszej więzi z Bogiem nie może przekroczyć poziomu, jaki miał miejsce w Ogrodzie Eden. Wola Boga zapisana w Jego Opatrzności niezmiennie powoduje w nas stałe pragnienie powrotu do utraconego Królestwa Niebieskiego, czyli niesłabnącej nadziei wynikłej z istnienia w nas pierwotnej natury otrzymanej od Stwórcy.

Niestety, jak zaznaczałem poprzednio, nasze dobre pragnienia i dążenia są niwelowane przez siłę władzy współpracującą z upadłą naturą. Taki jest wewnętrzny mechanizm zła panujący w każdej osobie duchowej człowieka. Towarzyszy on „zewnętrznemu” machizmowi tworzącemu zło, a pochodzącego od siły władzy. Oba mechanizmy są na stałe „w dyspozycji” twórcy zła, czyli Szatana. Zło nie jest więc naszym urojeniem, ale czymś zdecydowanie substancjalnym, czyli rzeczywistym i konkretnym.

Reasumując, trzeba stwierdzić, że Stwórca obdarza Swoje wszechstworzenie miłością, a w największym stopniu ludzi. Ta miłość, a właściwie Pierwoistna Siła Miłości, jest swoistą siłą napędową życia, prowadzi wszystko do doskonałości, utrzymując pierwotny, dobry kierunek nadany jej przez Niego. Byt Pierwoistny jest doskonały i nie zmienia nigdy jej przeznaczenia. Ktoś, kto jest stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, będąc doskonały jak On, też nie powinien zmieniać jej kierunku. Niestety niedoskonała istota, która znajduje się dopiero w drodze do doskonałości, może ewentualnie zmienić kierunek miłości. Wtedy pojawia się zło, czyli stan przeciwny do ustalonego kierunku miłości, czyli stan niezgodny z koncepcją świata stworzonego przez Byt Pierwoistny.

W związku z powyższą konkluzją można pokusić się o stwierdzenie, że w naszym świecie wszystkie instytucje mniej lub bardziej służą Szatanowi, działając w ten sposób na rzecz utrzymania jego władzy nad ludźmi. Nie ma tu żadnych wyjątków. Bez względu na to, czy jest to instytucja gospodarcza, społeczna, polityczna, naukowa, edukacyjna czy religijna. Wszystkie one w różnym stopniu służą do podtrzymania panowania „władcy tego świata”.