Wiedza 4

Wyjaśnienie procesu powstawania zła

 

Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn zła w zdarzeniach, które miały miejsce na początku istnienia ludzkości. Symbolicznie określa się to jako upadek pierwszych ludzi, którzy uczestniczyli w powstaniu zła. Teologie głównych religii, zwanych objawionymi, dopatrują się powstania zła w fakcie istnienia wolności w człowieku, czyli w działaniu wywodzącemu się z wolnej woli. Teolodzy tych religii twierdzą, że Stwórca dał człowiekowi wolną wolę, w którą nie ingeruje. W interpretacji religijnej oznacza to, że w biblijnym Ogrodzie Eden Ojciec Niebieski zostawił człowiekowi wolny wybór między dobrem a złem. dotyczyło to zjedzenia lub niezjedzenia „zakazanego owocu”. Ponieważ człowiek wybrał „zjedzenie owocu”, a więc okazał nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, to zgodnie z tym rozumowaniem nastąpił upadek oraz śmierć duchowa człowieka. Stąd wniosek, że wolna wola, czyli wolność człowieka, doprowadziła do upadku. Przeczy to mojemu analizie wynikłej z sytemu essenceizm, że przyczyną powstania zła była źle ukierunkowana siła miłości.

Według essenceizmu wolna wola jest potrzebna człowiekowi, aby każdy z nas mógł przeżywać prawdziwą miłość pochodzącą od Stwórcy. To od Niego wywodzi się źródłowa Pierwoistna Siła Miłości stanowiąca podstawową wartość świata będącego Jego koncepcją. W tej koncepcji to właśnie od Niego dziedziczymy siłę miłości opartą na wolnej woli. W planach stwórczych Bytu Pierwoistnego cała organizacja życia w świecie pod Jego zwierzchnictwem została oparta na działaniu Jego Siły Miłości. To według Stwórcy jedyna siła potrzebna do funkcjonowania społeczeństwa ludzkiego. Taki świat pod zwierzchnictwem Stwórcy można nazwać Królestwem Niebieskim. Właściwe funkcjonowanie Siły Miłości wyklucza istnienie władzy, gdyż narzucona nią siła niszczy wolną wolę. Głównym twierdzeniem essenceizmu jest określeni siły władzy jako zjawiska odwrotnego wobec siły miłości. Tak jak siła miłości jest kojarzona z dobrem, tak siła władzy jest kojarzone ze złem. To dwie przeciwstawne siły stoją ma dwóch różnych biegunach. Siła miłości stanowi siłę Stwórcy, twórcy dobra, a siła władzy stanowi siłę antyboga, twórcy zła. Właśnie ta druga napędza zło w naszym świecie.

W ramach tego rozumowania trzeba poważnie wziąć pod uwagę istnienie antyboga lub inaczej „wykonawczego boga” naszego świata, który działa w kontrze wobec pierwoistnej rzeczywistości pochodzącej od właściwego Stwórcy wszechrzeczy. Chodzi oczywiście o Szatana.

Wyjaśniając powyższe, należy stwierdzić, że tragedia na początku historii ludzkości polegała na odwróceniu na przeciwny kierunku siły miłości. W wyniku tego powstała siła władzy, której różne formy przenikają naszą rzeczywistość. Władza w naszej rzeczywistości jest mechanizmem, który nie tylko zapoczątkował zło, ale również funkcjonuje nadal. Dlatego Syn Boży, Jezus Chrystus użył wobec Szatana pojęcia „władca tego świata” na określenie osobowego źródła zła, a co za tym idzie źródła siły władzy. Całą argumentację dotyczącą okoliczności, w której nieopanowane przez opiekuna pierwszych ludzi Archanioła Lucyfera pragnienia wyższego poziomu miłości spowodowało jego upadek, zawarłem w rozdziale pt. „Początek zła” w książce „Dotyk wieczności”. Poniżej przytoczę tylko podstawowe argumenty wyjaśniające mój punkt widzenia.

Wolność jest konkretnym stanem funkcjonowania człowieka, czyli sferą, w której porusza się on, realizując swoją wolną wolę. Nie jest więc siłą, która może spowodować upadek. Zatem, co przemawia za tym, że wolność nie była przyczyną upadku?

Po pierwsze, wolność może tylko wytworzyć stan gotowości do podjęcia decyzji prowadzącej do upadku, ale podjęcie tej decyzji wymaga zadziałania siły, która nie tkwi w wolności. Na przykład wolność może nas doprowadzić na skraj przepaści, ale przekroczenie jej krawędzi kończy wolność, bo zaczyna działać siła grawitacji, która wciąga człowieka w przepaść.

Po drugie, spożycie owocu przez Adama i Ewę było świadomym aktem. Bóg bowiem, jako troskliwy Ojciec, zadbał o to, aby dobrze wyjaśnić im niebezpieczeństwo związane z zakazanym owocem. Skoro Adam i Ewa wiedzieli, że zjedzenie owocu przyniesie im śmierć, to oznacza to popełnienie przez nich czegoś w rodzaju samobójstwa. Tak można powiedzieć, gdyż pierwsi ludzie świadomie podjęli decyzję wbrew śmiertelnemu zagrożeniu. Samobójstwa nie popełnia się jednak w stanie wolności, ale wobec jej braku, gdy nie ma już żadnego innego wyjścia z trudnej sytuacji lub nie widać nadziei na jakiekolwiek inne rozwiązanie.

Po trzecie, skoro nastąpił rodzaj samobójstwa, to musiała go spowodować siła większa od siły zachowania życia, a jedyną siłą większą od niej jest siła miłości. Nie muszę chyba przypominać, jak wiele samobójstw było skutkiem zawiedzionej miłości.

Na obronę Boga pragnę dodać jeszcze kolejne argumenty, które przeciwstawiają się twierdzeniom, że poddał On próbie Swoje dzieci lub stawiał je przed wolnym wyborem wynikającym z ich wolnej woli. Wyglądałoby to na test lojalności czy posłuszeństwa.

Po pierwsze, Bóg po stworzeniu Swego dzieła nie testuje go, gdyż wówczas oznaczałoby to, że testuje Samego Siebie. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, a testuje się tylko rzeczy, co do których ma się wątpliwości.

Po drugie, Adam i Ewa, po stworzeniu przez Boga, byli niewinni i nie znali zła, gdyż wyszli „spod ręki” doskonałego Boga, który nie zna zła i go nie stworzył. Takich istot się nie testuje, bo trzeba by podejrzewać istnienie w nich zła; a to nie zgadza się z Ojcostwem i doskonałością Boga.

Po trzecie, Bóg jest Wszystkowiedzący, a więc nie używa testów, bo przecież zawsze znałby z góry wyniki każdego testu.

Po czwarte, Bóg, jako Kochający Ojciec, nie narażałby swoich dzieci na ewentualny negatywny wynik testu, tym bardziej, że ten domniemany test był „na śmierć i  życie” („… gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” – Rdz 2, 17). Każdy kochający ojciec zawsze chroni swoje dzieci przed skutkami każdego niebezpieczeństwa i nie poddaje ich grożącym śmiercią testom.

Na koniec dodam jeszcze jedną uwagę. Wielu teologów chrześcijańskich, tłumacząc upadek Adama i  Ewy, twierdzi, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę i  dlatego nie zaingerował w kuszenie Lucyfera. Problem polega na tym, że ci sami teologowie, nie pamiętając swego tłumaczenia o sytuacji w Ogrodzie Eden, twierdzą, że Bóg ingeruje w nasz upadły świat, to znaczy wpływa na nasze uczynki, a co za tym idzie na naszą wolną wolę. Te dwa twierdzenia nie dają się ze sobą pogodzić. Tylko jasne oddzielenie Boga od zła tłumaczy właściwie obecny stan świata.

Zatem obecny stan świata jest zupełnie inny niż pierwotnie przewidziany przez Stwórcę, czyli jest światem umarłym dla Stwórcy.

W takim razie po śmierci duchowej pierwszych ludzi świat duchowy jakby stanął w miejscu, a wszechświat stracił punkt oparcia, czyli jakby sens swego istnienia. Tak się stało, gdyż ludzie, gospodarze wszechświata, umarli. Obecnie wszechświat czeka na powrót do życia przez swego gospodarza, którym jest człowiek uwolniony ze zła. To on miał rozwijać wszechświat, zagospodarowywać go i przekształcać go zgodnie ze swą pierwoistną naturą. Ludzkość bowiem po to powstała, aby przekształcać wszechświat w coraz to lepsze środowisko dla ludzi tworzących w nim cywilizacje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”