Wiedza 5

Stwórca nie uczestniczy w życiu na Ziemi

 

Wiara w Boską wszechwiedzę, sprawiedliwość czy miłosierdzie niekoniecznie pomaga w zrozumieniu oczekiwanej przez nas aktywności Boga w naszym świecie. Częściej wywołuje żal, gdy zgodnie z naszym oczekiwaniem nie pomaga nam w cierpieniach lub jest głuchy na nasze prośby. Wielu ludzi straciło w takich warunkach wiarę i odrzuciło możliwość istnienia Boga. System essenceizm pragnie wyjść takim ludziom naprzeciw, zapewniając ich, że ich oczekiwania są niewłaściwe. Co prawda zawiedzionym ludziom nie wystarczy „brutalna” prawda, że Bóg nie uczestniczy w życiu ludzkości. Trudno przyjmuje się również  to, że wszelkie tego typu oczekiwania wynikają z ich niewłaściwej wiedzy, którą twórcy różnych religii przekazują ludziom.

Zadaniem systemu essenceizm jest „niebrutalne” wyjaśnienie ludziom, kim jest Bóg, jaki On jest i gdzie się znajduje.   To, że jest Absolutem, Wiecznością, Doskonałością i Dobrem, stanowi tylko wstęp do wyjaśnienia tego zadania. Essenceizm mierzy się z kontrowersyjnym dla wielu ludzi twierdzeniem, że Bóg nie zna zła. Koncepcja ta pociąga za sobą kolejne twierdzenia, które stoją w sprzeczności z ogólnym pojęciem o wszechwiedzy, dobroci i sprawiedliwości powszechnie znanego „teologicznego” Boga. Jest On dotychczas prezentowany dzięki licznym świętym księgom oraz wynik nauczania różnych wyznań. Treść tych nauk po przeanalizowaniu ich w ramach essenceizmu prowadzi do wniosku, że ludzie wierzą w tak zwanego wyimaginowanego Boga.

W wyniku logicznych analiz essenceizm zobowiązany jest twierdzić, że Bóg nie może ingerować w naszą złą cywilizację, zwaną piekłem. Ona jest po prostu anty-boska. Nietrudno więc odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Bóg nie ingeruje w zło? Odpowiedź nasuwa się sama. Bóg nie może ingerować w coś, czego nie stworzył, ponieważ inaczej wziąłby odpowiedzialność za upadek człowieka i za obecny świat, którego nigdy nie miał w swoich planach. Gdyby doskonały Stwórca włączył się w niedoskonały stan danej sytuacji, to nadałby jej status doskonałości, co jest sprzeczne z Jego zasadami. Essenceizm stale wykazuje, że Bóg nie zna naszego upadłego świata i nie analizuje go. W sensie bezpośrednim nie jest uczestnikiem naszej cywilizacji. To my weszliśmy w strefę zła, a Stwórca na jakiś czas stracił nas z oczu i wciąż na nas czeka. W Jego Królestwie poza czasem i przestrzenią nie upływa czas, podczas gdy nam jest go za mało dla osiągnięcia doskonałości. Dla sfery, w której nie upływa czas, nie ma znaczenia, czy człowiek będzie dochodził do doskonałości przez 80 lat, przez 8.000 lat, czy nawet przez 80.000 lat.

Stwierdzenie, że Stwórca nie zna zła, może, być szokiem dla tych, którzy wierzą, że jest On wszystkowiedzący, czyli wie o wszystkim. Pomimo że religie prezentują takiego Boga, to essenceizm stanowczo twierdzi, że zakres Jego wszechwiedzy ma pewien wyjątek, który dotyczy stanu istnienia zła. Ten stan jest otchłanią, która dla Niego nie może istnieć. Z tego wynika, że poza Bogiem powstała nowa, czyli nieznana Mu rzeczywistość. Jest ona jak nowotwór „doczepiony” do oryginalnego świata zaplanowanego przez Stwórcę. Tak można wyobrazić sobie piekło.

W tej sytuacji żadnym zaskoczeniem nie powinno być stwierdzenie, że Bóg nie uczestniczy w życiu ludzi na Ziemi. Oznacza to, że choć jest, to jakby Go nie było. W naszym świecie, który nazwałem piekłem, wciąż dominuje „pan tego świata”, którego tak nazwał Jezus Chrystus. Uznaję za pewnik, że Bóg nie może angażować się w piekło, to znaczy, że nie może działać w tym samym miejscu, co Szatan. Stąd nie ma Go wśród nas. Przypisywanie Bogu udziału w życiu świata pod panowaniem Szatana jest bardzo niewłaściwe i oznacza zasadniczy brak zrozumienia Osobowości Stwórcy.

Dlatego dobrze jest zdać sobie sprawę z tego, że Bóg nie obserwuje naszego zachowania, nie ocenia nas na bieżąco i nie czeka po naszej śmierci z karami na tych, którzy zrobili coś niezgodnego z Jego prawami. Nie jest On bowiem naszym dozorcą ani policjantem, ale raczej doskonale dobrym i kochającym Ojcem. Nie dość, że cierpimy w niewoli szatańskiej, to wiele religii „oskarża” Boga o przygotowywanie dodatkowych kar i cierpień dla Swoich dzieci po zakończeniu ziemskiego życia. Trzeba zupełnie nie czuć Serca Naszego Ojca, aby głosić takie idee. Wszelkie kary i  cierpienia odczuwane po wejściu do świata duchowego są naszymi wyrzutami sumienia, gdy zdamy sobie sprawę ze swoich błędów i grzechów popełnionych w życiu fizycznym. Tym, którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości w sprawie reakcji Stwórcy na nasze wejście do świata duchowego, polecam przypowieść o synu marnotrawnym. Jezus wykazał w niej, jak działa bezwarunkowa miłość Ojca Niebieskiego. Nie tylko nie karze On nikogo za grzechy, ale z radością przyjmuje powrót do Niego każdego człowieka. Bóg bowiem nie zna zła. Zna tylko dobro, a więc nie wprowadza do Swej Wiedzy naszej złej przeszłości w świecie fizycznym.

Wprowadzenie do świadomości ludzi nieprawdziwej informacji, że Bóg zna zło, warto uznać za jeden z największych sukcesów „pana tego świata”. Szatanowi w pewien sposób udało się „zdegenerować” obraz Boga w oczach ludzi. Dokonało się to prawie we wszystkich religiach na kuli ziemskiej. Najstarsze plemiona tworzyły bogów wojowniczych, mściwych i stających po którejś ze stron konfliktu. Bogowie egipscy, greccy czy rzymscy uwikłani byli w ludzkie sprawy pełne zła, krzywd i fałszywej sprawiedliwości. Tak zwani plemienni bogowie mieli swoje narody wybrane, a tak zwani biblijni czy koraniczni rządzili ludźmi za pomocą (proszę wybaczyć ten zwrot) „kija i marchewki”. Tacy „bogowie” rozsiewali hojnie przywileje różnym władcom „z bożej łaski”, wskazywali wybrańców ludu, którzy stawali się potem obiektem kultu, zezwalali inkwizycji na palenie na stosach niewinnych ludzi, przyjmowali różnorodne ofiary za „odkupienie złych uczynków” oraz rządzili wszystkimi za pomocą tak zwanej „opatrzności bożej”. To wszystko, tak jak to wcześniej podkreśliłem, jest jednym z głównych sukcesów tego, który od wydarzeń w Ogrodzie Eden, jest „ojcem kłamstwa”.

Na „religijne” zamieszanie w tej sprawie duży wpływ miało i ma prawie całkowite niezrozumienie pojęcia Bożej Opatrzności. Przypominam, że według mojego systemu Opatrzność oznacza istnienie odwiecznych praw i zasad pochodzących od Stwórcy. Mają one w obecnym stanie naszego upadłego świata charakter drogowskazu, który powinien doprowadzić każdego człowieka do doskonałości osobistej, a cały świat do stanu Królestwa Niebieskiego. Niezrozumienie tego faktu ma miejsce we wszystkich monoteistycznych religiach, takich jak judaizm, chrześcijaństwo czy islam. Traktowanie Bożej Opatrzności jako „ogólnej” opieki Stwórcy nad ludzkością, a także jako Jego pełnej kontroli nad całym wszechstworzeniem, a co gorsze, jako dokładne przewidywanie, jak mają się zachować ludzie, jest zupełnym nieporozumieniem. Wynika to raczej z postawy życzeniowej prezentowanej przez większość religii. Taki urojony obraz Boga wymyślili sobie prze wieki różni duchowni i teolodzy, na pewno nie z inspiracji Boga. Jeśli była w tym jakaś inspiracja to raczej ze strony przeciwnika Boga i ludzi, czyli Szatana.

Na temat obecności Boga w życiu ludzkości na Ziemi Jego Opatrzności napisano już tysiące doktoratów, miliony książek oraz wygłoszono niezliczoną ilość kazań w różnych świątyniach na świecie. Tymczasem ludzkość wciąż cierpi z powodu istniejącego zła.

Niewłaściwe zrozumienie uczestnictwa Boga w życiu na Ziemi rzutuje niestety na zrozumienie zjawiska zbawienia. Najpopularniejsza jego forma polega na tym, że kiedyś Bóg zdecyduje się położyć kres naszej upadłej cywilizacji. W wyniku Jego decyzji powinien nastąpić tak zwany koniec świata, połączony z cudownym przyjściem Zbawiciela. Ta bardzo efektowna wersja sądu nad ludzkością jest w różny sposób powielana przez takie religie jak judaizm, chrześcijaństwo, islam oraz inne mniejsze wyznania. Niestety, takie podejście powoduje oczekiwanie przez ludzi na nieznaną przyszłość, czasem strach przed piekłem, a przede wszystkim brak odpowiedzialności za przeprowadzenie tego ważnego procesu. Od tysięcy lat jesteśmy karmieni przez duchownych obietnicą zbawienia dokonanego przez samego Boga, czyli powstaniem idealnego świata.

Ogólnie taką formę naprawy świata można zaliczyć do kategorii cudu, gdyż losy ludzkości zależą od samodzielnej decyzji Boga i związanym z Nim niewłaściwym zrozumienie Opatrzności. Widzą oni to na swój wymyślony sposób. Najpierw uważają, że był cud w postaci stworzenia świata. Potem, gdy z naszym udziałem zostało wprowadzone zło uniemożliwiające powstania idealnego świata, to nastąpił kolejny cud w postaci pojawiania Jezusa Chrystusa, który miał nas wybawić od istniejącego zła. Gdy naród wybrany odrzucił Jego wysiłki na rzecz powstania dobrego świata, to znów czekamy na cud zbawienia dokonany przez Boga. Takie „zwalanie” wszelkich decyzji na „barki” Boga jest jądrem większości religii.

A zatem, dopóki nie zrozumiemy, że Bóg, czyli Byt Pierwoistny, jest absolutnym dobrem i że nie zna zła, dopóki nie uświadomimy sobie, że nie może istnieć w tym samym miejscu, co Jego przeciwieństwo, czyli Szatan oraz dopóki nie przyjmiemy jako pewnik, że nie uczestniczy w naszym życiu na Ziemi, dopóty będziemy trwali bezsensownie w naszym ziemskim piekle. Dlatego należy zmienić ten stan i zacząć działać dokładnie tak, jak to pokazał Jezus Chrystus. W Jego modlitwie o nazwie „Ojcze Nasz” wyjaśnił On jasno, że Ojciec Niebieski jest w Niebie, a nie na Ziemi. Wyjaśnił tez, że Królestwo Niebieskie może przyjść tylko wówczas, gdy będziemy wypełniać Jego Wolę, czyli Jego Prawa stanowiące Bożą Opatrzność.

To tyle i aż tyle. Warto to dobrze przemyśleć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”