Rozdział 14

Współdziałanie z osobami ze świata duchowego

Człowiek jest jedynym bytem we wszechświecie, który żyje w dwóch światach: fizycznym i duchowym. Aby żyć, musi dostosować się do istniejących praw natury. Jednak to dostosowanie nie dotyczy tylko stanów fizycznych czy biologicznych, ale na przykład praw społecznych, przepisów ruchu drogowego lub zakazów prawa karnego. Wielu ludzi myśli, że te prawa wyczerpują skalę zależności w ich życiu. Niestety tak nie jest. Prawa świata duchowego są bowiem równie ważne jak prawa świata fizycznego. Ich ignorowanie może powodować różnego rodzaju cierpienia, choroby, zaburzenia psychiczne, a nawet śmierć.

Każdy rozumie, że zignorowanie praw fizyki, takich jak przyciąganie ziemskie lub skutki braku powietrza, może spowodować śmierć, na przykład w wyniku upadku z dużej wysokości lub z powodu uduszenia się przy braku możliwości oddychania. Podobne rezultaty może wywołać zignorowanie praw świata duchowego, ponieważ nasza osoba duchowa jest równie delikatna jak osoba fizyczna. Na przykład sprowokowanie kogoś do maksymalnego gniewu i wyprowadzenie go z równowagi może doprowadzić do tragicznych skutków, a krańcowy stan depresji może przyczynić się do czyjegoś samobójstwa. Przykłady można mnożyć, ale najczęściej skutki naruszania praw świata duchowego odczuwamy jako zaburzenia naszej osobowości w postaci stresu, apatii lub konfliktów z innymi ludźmi. Czy zatem równoczesne oddziaływanie praw świata duchowego i różne od nich  działanie praw świata fizycznego ma jakiś wpływ na sytuację między tymi światami?

Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, wyjaśnię najpierw kilka aspektów możliwego współdziałania pojedynczych osób żyjących na Ziemi z ich ewentualnymi „partnerami” istniejącymi w świecie duchowym. Zapewne w zamyśle Bytu Pierwoistnego współdziałanie obu rzeczywistości: fizycznej i duchowej było koniecznością prowadzącą do powstania Jego idealnego świata, zwanego Królestwem Niebieskim. Warto zrozumieć, że mechanizm współdziałania między osobami duchowymi ludzi żyjących już w świecie duchowym a osobami fizycznymi ludzi żyjących aktualnie na Ziemi nie powstał na potrzeby zbawienia ludzkości po upadku Adama i Ewy. Używanie ciała fizycznego osoby aktualnie żyjącej na Ziemi przez osobę duchową człowieka, który już przeżył swoje życie fizyczne, było zjawiskiem pierwotnie zamierzonym przez Stwórcę. Chciał On bowiem, aby wszyscy ludzie, zarówno ci żyjący obecnie w świecie fizycznym, jak i ci, którzy z niego odeszli, na bieżąco uczestniczyli w rozwoju świata i żyli razem jak wielka, światowa rodzina. Oczywiście, osoba duchowa pozbawiona zmysłów fizycznych nie może robić tego, co robi każdy z nas. Na przykład nie może podziwiać piękna krajobrazu sama z siebie, gdyż ten krajobraz, wraz ze wszystkimi zachodzącymi w nim przemianami, można oglądać tylko fizycznymi oczami, a tych osoba duchowa nie posiada. Stwórca jednak wprowadził zasadę, aby z ciała fizycznego człowieka żyjącego na Ziemi mogła korzystać również inna osoba duchowa niż jego własna. Celem tego było umożliwienie uczestnictwa w rozwoju świata wszystkim ludziom, którzy kiedykolwiek żyli na Ziemi. Dzięki temu mogliby oni zawsze być obecni w świecie, który poznali za życia. Zobrazowałem to w moich tekstach o świecie duchowym, porównując współistnienie obu światów do meczu piłkarskiego.

A zatem, jak osoby duchowe ze świata duchowego mogą oglądać życie na Ziemi? Aby odpowiedzieć na to pytanie, wróćmy na chwilę do wspomnianego opisu meczu piłkarskiego w rozdziale 3 części drugiej tej książki. Nasze życie w świecie fizycznym rozgrywane jako „mecz piłkarski” oglądają nie tylko kibice siedzący na „duchowych trybunach”, ale również tysiące, a nawet miliony widzów oddalonych od „stadionu” o setki czy tysiące kilometrów. Ci „oddaleni” kibice nie są obecni wśród siedzących na trybunach stadionu, a jednak oglądają mecz razem z nimi. Jak to się dzieje? Dziś każdy wie, że na takim stadionie zostały zainstalowane kamery, które, korzystając z niewidzialnych fal radiowych, za pomocą nadajników przekazują w eter obraz i dźwięk. To jest typowa transmisja medialna pozwalająca widzom oglądać coś, co jest oddalone od nich o setki kilometrów bez potrzeby przebywania w miejscu, gdzie coś się dzieje. Wymyślili ją ludzie, czyli istoty powołane do życia przez Stwórcę. W takim razie, czy Bóg, nieporównywalnie mądrzejszy od człowieka, nie mógł sam stworzyć systemu „transmisji duchowej”, aby osoby ze świata duchowego mogły odbierać transmisję obrazów z Ziemi? Oczywiście, że nie tylko mógł, ale go stworzył. Taka „transmisja” dokonuje się za pośrednictwem wszechobecnej energii duchowej. Jej właściwe działanie poznamy dopiero w świecie pod bezpośrednim zwierzchnictwem Stwórcy.

O tym mechanizmie przekazywania stanu świata fizycznego do świata duchowego pisałem już w poprzednich moich pracach. Można powiedzieć, że nasza osoba fizyczna jest rodzajem nadajnika, który transmituje wiedzę odebraną zmysłami fizycznymi do naszej osoby duchowej. Równocześnie, jak to opisałem powyżej, wiedza z tego „nadajnika” może być odbierana również przez kogoś innego ze świata duchowego, ale pod warunkiem, że zsynchronizuje się on z daną osobą fizyczną na Ziemi. Podobnie powinien być zsynchronizowany odbiornik z nadajnikiem podczas zwykłej komunikacji radiowej. Powtórzę więc zdanie będące mottem tego tekstu: Stwórca chciał, aby wszyscy ludzie, zarówno ci, którzy żyją obecnie w świecie fizycznym, jak i ci, którzy z niego odeszli, stale uczestniczyli w rozwoju świata i stanowili razem jedną wielką, światową rodzinę.

Królestwo Niebieskie zostało zatem tak przygotowane, aby ludzie ze świata duchowego swobodnie porozumiewali się ze światem fizycznym, oczywiście z takim, jaki Stwórca miał w swoich pierwotnych planach. Świat fizyczny jest piękny, wciąż się rozwija i zmienia. Ludzie, którzy przeszli z niego do świata duchowego, najczęściej nie zdążyli jeszcze zobaczyć nawet małej części najciekawszych miejsc na Ziemi. W naszym świecie wciąż powstają nowe, oryginalne dzieła, które warto poznać. W idealnym świecie ci, którzy już są w świecie duchowym, mogą tutaj wracać duchowo, aby być obecni w znanym im środowisku. Aktualnie jednak osoby duchowe zmarłych, same dalekie od doskonałości, gdy wracają tu ponownie, mają niestety do dyspozycji takie samo niedobre środowisko do życia, które już poznały w czasie swego ziemskiego życia, czyli nasze piekło.

Niestety po życiu fizycznym nie wchodzimy z całym swym niedoskonałym stanem do sfery poza czasem i przestrzenią, która jest doskonałym „niebem” Bytu Pierwoistnego. Zatrzymujemy się w jej przedsionku, czyli w rodzaju sfery niebędącej jeszcze właściwym miejscem naszego przeznaczenia. Obciążają nas bowiem sprawy złego świata, z których tylko nieliczni są w stanie szybko się uwolnić. Właściwie wszystkich nas czeka trudna droga uwalniania się od zła.

Zatem przyjrzyjmy się dokładniej sytuacji ludzi, którzy osiągnęli za życia ograniczony poziom rozwoju duchowego, a teraz przebywają w tym pośrednim świecie duchowym. Choć przeżyli już swe życie, to uważają, że zasługują na inny los, czyli na życie w sferze poza czasem i przestrzenią będącej ich „domem” na całą wieczność. Pomimo tego, że utrata ciała fizycznego zatrzymała proces ich rozwoju, to wciąż szukają możliwości poprawy swojej sytuacji.

Ci w świecie duchowym, którzy mają wolę dalszego wzrostu duchowego, wiedzą, że ich przeznaczeniem jest osiągnięcie stanu doskonałości. Powiedzmy, że za życia ziemskiego osiągnęli oni tylko 40% tego stanu, co, zgodnie z porównaniem przytoczonym w poprzednim rozdziale, odpowiada częstotliwości 40 MHz. Na tej „fali” są gotowi do odbioru sił witalnych od wybranej osoby fizycznej na Ziemi, to znaczy posiadającej dokładnie taki sam poziom jak oni. Ich pragnienie wzrostu jest tak wielkie, że są w stanie „przylepić się” do odpowiadającej im poziomem duchowości (częstotliwości 40 MHz) osoby fizycznej i w sposób niezauważalny korzystać ze strumienia sił witalnych na równi z właściwą osobą duchową danego człowieka. Żyjący na Ziemi człowiek nie odczuwa tego zjawiska, nawet w przypadku większej liczby takich „przylepionych” do niego osób duchowych. Dzieje się tak tylko pod warunkiem, że wszystkie one są zsynchronizowane z jego osobowością i odbierają jego siły witalne „na tej samej fali”. Podobnie zachowuje się nadajnik dużej stacji telewizyjnej, którego działanie jest niezależne od ilości odbiorników telewizyjnych. W normalnym stanie taki człowiek na Ziemi dzięki pożywieniu może stale uzupełniać utraconą energię. Uzupełnia ją też dzięki przeżywaniu miłości, pogłębianiu swojej wiedzy oraz przeżywaniu dobra. Dodam jeszcze, że niektórzy otwarci duchowo ludzie mogą czasem odczuwać wpływ „przyklejonych” do nich osób duchowych.

W moich opracowaniach często wyjaśniałem, jak w idealnym świecie powinna przebiegać współpraca między stanem duchowym a fizycznym. Opisałem też, na czym polega ich współdziałanie w naszym niedoskonałym świecie. Jak nietrudno się domyślić, to zjawisko nie zawsze przebiega bezkonfliktowo. Dlatego w dalszej części tego rozdziału zajmę się anomaliami wynikającymi z faktu, że obecnie żyjemy w świecie, który odszedł od pierwotnej koncepcji Stwórcy. Niezmiennie należy brać pod uwagę, że w naszej rzeczywistości istnieje Szatan i piekło.

Porównywałem poprzednio mentalną komunikację dokonującą się w naszym świecie między ludźmi na Ziemi a osobami duchowymi w tymczasowej strefie świata duchowego do synchronizacji między nadajnikiem a odbiornikiem. Ta synchronizacja jest czasami zakłócana właśnie tak, jak to bywa między niezsynchronizowanym nadajnikiem a odbiornikiem.

Zaznaczę najpierw, że opisywane poniżej sytuacje są stosunkowo rzadkie. Mówimy o zjawisku korzystania z sił witalnych ludzi żyjących na Ziemi przez osoby duchowe, które zakończyły już swoje ziemskie życie. Pragną one bowiem doprowadzić swój osobisty rozwój do doskonałości. Jest to kluczowy problem, który należy dokładnie przeanalizować. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy osoba na Ziemi utraci nawet na krótką chwilę kontrolę nad sobą. Może to stać się w momencie ogromnego załamania lub depresji, w czasie ciężkiej choroby, w okresie krótszej czy dłuższej utraty świadomości albo w stanie ogromnego uniesienia psychicznego. Jeżeli osoba duchowa poszukująca „ziemskiego partnera” rozpozna taki nietypowy lub rozkojarzony stan i uzna go za odpowiadający jej poziomowi duchowemu, to może dojść do jej „podłączenia się” do tej osoby fizycznej. Na dalszych stronach postanowiłem to podłączenie nazywać „przyczepieniem się”, w odróżnieniu do bezkonfliktowego „przylepienia się” osoby duchowej do pasującej do niej osoby fizycznej. W typowych sytuacjach następuje zjawisko zsynchronizowanego połączenia się dopasowanych egzystencji, tak jak sklejenie dwóch części pasujących do siebie. Dlatego warto to nazwać „podłączeniem się”. Jednak dalej zajmę się sytuacjami nietypowymi, które nazywam „przyczepieniem się”. Niestety nie znam lepszych określeń dla nazwania tych zjawisk.

Nowa osoba duchowa ze świata duchowego może „przyczepić się” nawet wówczas, gdy moment rozkojarzenia człowieka jest stosunkowo krótki. Najczęściej z takiej sytuacji rodzi się poważny problem. Osobie duchowej zmarłego człowieka, zwłaszcza krótko po jego śmierci fizycznej, jest ogromnie trudno znaleźć właściwego dla siebie „ziemskiego partnera”. Jeśli nagle uda się jej „namierzyć” kogoś dla niej odpowiedniego, to tę okazję natychmiast wykorzysta, nawet gdy nie jest w pełni z nim zsynchronizowana. Potem, gdy już raz wejdzie we współpracę z osobą fizyczną tegoż „ziemskiego partnera”, to nie będzie się mogła od niego „odczepić”. Taka sytuacja może powstać również w przypadku członków najbliższej rodziny, szczególnie zaraz po śmierci jednego z nich. Na przykład ma to miejsce, gdy niedawno zmarły bardzo kochał któregoś ze swoich bliskich, a równocześnie ta ukochana osoba bardzo przeżywa jego śmierć. 

Człowiek na Ziemi, do którego „przyczepiła się” nieodpowiednia osoba duchowa, powróciwszy ze stanu rozkojarzenia do swego normalnego stanu, może trwale odczuwać bardzo silne rozchwianie osobowości objawiające się najczęściej złym samopoczuciem. Taki stan może w skrajnych przypadkach skutkować poważną chorobą, zwłaszcza psychiczną lub nawet szaleństwem. Wiele chorób umysłowych ma właśnie takie podłoże. Lekarze w szpitalach psychiatrycznych próbują leczyć takie osoby środkami farmakologicznymi osłabiającymi reakcje zmysłów ludzkiego organizmu. Przynosi to tylko chwilowe uspokojenie pacjenta, niszcząc równocześnie jego biologiczny organizm. Nie jest to więc żadna skuteczna metoda.

Najlepiej byłoby „wyrzucić” niezsynchronizowaną osobę duchową z ciała chorego człowieka, tak jak robił to Jezus Chrystus. Dla nas jednak jest to dość trudne. Taką umiejętność posiadają tylko nieliczni ludzie o bardzo szczególnej i silnej osobowości, czyli egzorcyści. Poza skrajnymi przypadkami, gdy ich udział jest niezbędny, można dzięki specjalnym seansom „spacyfikować” skonfliktowaną, obcą osobę duchową. Na przykład w trakcie seansu hipnozy, prowadzonej przez doświadczonego przewodnika duchowego, poznaje się problemy „przyczepionej” osoby duchowej, a następnie doprowadza się ją do synchronizacji z człowiekiem żyjącym na Ziemi. Oznacza to, że metoda hipnozy niweluje różnicę w poziomie synchronizacji na drodze silnej perswazji wobec „przyczepionej” osoby duchowej lub odwrotnie, na drodze akceptacji jej problemów. W ten sposób można całkowicie uwolnić „nawiedzonego” człowieka z zaistniałej sytuacji. Warto zatem skorzystać z pomocy doświadczonego przewodnika duchowego lub z pomocy osoby, która jest hipnotyzerem. Jednakże nie polecam podejmowania samodzielnych prób uwolnienia się spod wpływów niezharmonizowanej z nami osoby duchowej, gdyż możemy nie mieć o niej stosownej wiedzy lub nie posiadać odpowiedniej mocy duchowej. Zatem odpowiednio przygotowane osoby potrafią uwolnić człowieka z powstałego konfliktu duchowego, czego jednak nie można nazwać egzorcyzmem.

Typowy egzorcyzm jest potrzebny tylko wówczas, gdy do człowieka „przyczepi się” zły duch lub zła osoba duchowa wywodząca się ze sfery świata duchowego zwanego piekłem. Zwłaszcza w przypadku złego ducha może nastąpić tak zwane opętanie. W takiej sytuacji uwolnieniem opętanego człowieka powinien się zająć ktoś dysponujący mocą otrzymaną od Jezusa Chrystusa, gdyż tylko On jest w stanie pomóc. Właśnie taką moc posiadają egzorcyści, czyli duchowni specjalnie przygotowani do współdziałania z Jezusem. On bowiem, przez Swoje odkupicielskie dzieło i zwycięstwo nad Szatanem, uzyskał nie tylko moc wyciągania ludzi z piekła w świecie duchowym, ale również możliwość uwalniania ich na Ziemi spod wpływów tych, którzy w tym piekle przebywają. Egzorcyzmy mogą przeprowadzać tylko naprawdę silne duchowo osoby z autentycznym powołaniem religijnym, mocno związane duchowo z Jezusem oraz z wielką wiedzą o Szatanie i złych duchach.

Wyrzucanie złych duchów zaczął sam Jezus, ponieważ miał ku temu ogromną moc, a także otwarty dostęp do złego świata duchowego, uzyskanego dzięki pokonaniu Szatana na pustyni. Nie należy się zatem dziwić oskarżeniom faryzeuszy, którzy, nie znając mocy Syna Bożego, oskarżali Go, że wyrzucał złe duchy, choć na pewno nie robił tego w imię Belzebuba. W przeciwieństwie do nich uczniowie Jezusa rozumieli, jaką mocą dysponował ich Mistrz. Jezus upoważnił dwunastu apostołów, mężczyzn takich jak On, do dysponowania Swoją mocą w walce ze złymi duchami podległymi Szatanowi. Nie umniejszając w niczym roli i znaczenia kobiet, Jezus nie mógł im przekazać tej mocy, gdyż nie dane Mu było odrodzić żadnej kobiety do Swojego poziomu. Oznacza to, że nie pojawiła się za Jego życia autentyczna Córka Boża, równoważna Synowi Bożemu. W Ogrodzie Eden pierwsza córka Boga przegrała „pojedynek” z Lucyferem. Przegrał go wówczas również Pierwszy Adam, ale Drugi Adam, czyli Syn Boży, naprawił tę porażkę. A zatem Jezus jest dotychczas jedynym zwycięzcą pojedynku z Szatanem. To zwycięstwo miało jednak przede wszystkim charakter osobisty i polegało na definitywnym uwolnieniu się spod wpływów Szatana.

Zatem tylko Jezus oraz upoważnione przez Niego osoby, to znaczy apostołowie, a także odczuwający specjalną więź z Jezusem silni duchowo mężczyźni, mogą dokonywać egzorcyzmu wobec związanych z Szatanem złych demonów. Dlatego prawdziwych egzorcystów będących następcami apostołów jest tak niewielu. Trudno się temu dziwić, gdyż spełnienie wysokich wymagań do pełnienia tej posługi jest rzeczą bardzo trudną. Na dodatek w czasie egzorcyzmu muszą być gotowi oddać nawet życie, ponieważ Szatan nie żartuje. Wiedzą o tym dobrze wszyscy, którzy zajmują się tą posługą. To oni najczęściej mówią o obecności Szatana i jego demonów. Warto zauważyć, że Szatan jest bardzo zainteresowany tym, aby ludzie nic o nim nie wiedzieli. Wielu sławnych teologów i papieży podkreślało fakt, że największym sukcesem medialnym Szatana jest właśnie to, że większość ludzi w niego nie wierzy. Głoszenie, że Szatan nie istnieje, jest zatem wielkim prezentem dla niego.

Analizę powyższej sytuacji zamieściłem w moich książkach o essenceizmie oraz na moich stronach internetowych. Dodatkowo analizowałem tam obecny stan świata duchowego. Z tej analizy wynika, że w pierwoistnym świecie duchowym nie ma jeszcze osób duchowych ludzi, którzy przeszli ziemskie życie. Przebywają oni w różnych przejściowych sferach świata duchowego zwanych piekłem, czyśćcem lub rajem. Różnią się one bardzo od pierwotnej koncepcji świata duchowego ustanowionego przez Stwórcę, czyli od sfery poza czasem i przestrzenią.

Opiszę teraz jeszcze inne zjawisko. Czasami, choć bardzo rzadko, zdarzają się pewne pozytywne skutki niewłaściwej synchronizacji między osobą duchową a „partnerem” na Ziemi. Jeśli ktoś z żyjących ma ogromną wiarę w Boga, to w chwili uniesienia duchowego może osiągnąć poziom duchowy, który reprezentują osoby przebywające w sferze świata duchowego określanej jako raj, czyli tak zwani święci. Tworzy się wówczas możliwość „przylepienia” się do niego kogoś z tej sfery. Taki człowiek na Ziemi, po powrocie do swego normalnego stanu, zostanie prawdopodobnie bardzo aktywnym głosicielem wiary w Boga. Może to robić głośno w miejscach publicznych, tworzyć organizacje religijne, a czasami zachowywać się jak chory psychicznie. Oczywiście wszystko zależy od indywidualnej osobowości nawiedzonego w ten sposób człowieka. Wśród takich osób mogą się pojawiać tak zwani „mesjasze”, którzy zdobywają zaufanie wielu ludzi, głosząc, że mają do spełnienia misję zbawienia świata. Mogą się jednak mylić, a wtedy nie jest to już tak pozytywne zjawisko.

Teraz warto zadać pytanie, jak rozpoznać działanie osób duchowych w świecie fizycznym? Muszę przyznać, że nie jest to łatwe i tylko nieliczni ludzie to potrafią. Nazywamy ich otwartymi duchowo, ale jest to pojęcie zbyt ogólne i nie zawsze prawdziwe. Warto jednak wiedzieć, że osoby duchowe nie są związane, poza nielicznymi przypadkami, z konkretnymi miejscami fizycznymi. Wyjątek stanowią tak zwane „nawiedzone domy”, gdzie mogą pojawiać się osoby duchowe nieżyjących już mieszkańców, które nie zdają sobie sprawy, że odeszły z tego świata.

Przy okazji chciałbym wyjaśnić, że niezauważenie swojej śmierci fizycznej przez niektórych ludzi zdarza się czasami u tych, którzy za życia ziemskiego nie uwzględniali istnienia świata duchowego lub byli agnostykami. Również podobne zjawiska można zauważyć w miejscach częstych wypadków, gdzie zginęli jacyś ludzie. Ich osoby duchowe też mogą nie zdawać sobie sprawy, że już zakończyły życie fizyczne. Wpływają one na pojawiających się w tych miejscach ludzi i mogą doprowadzać do podobnych wypadków. Nie jestem jednak osobą otwartą duchowo i nie mogę do końca zrozumieć motywów tych „straszących duchów”. Wiem jednak, że ludzie odpowiednio przygotowani i silni duchowo, tacy jak egzorcyści, mogą skutecznie usunąć takie zdezorientowane osoby duchowe z nawiedzonych miejsc.

Gdy ludzie otwarci duchowo twierdzą, że w danym pomieszczeniu jest wiele osób duchowych, to nie oznacza to, że one tam „siedzą”. Osoby duchowe prawie zawsze funkcjonują jako „przyklejone” do ludzi i wraz z nimi się przemieszczają. Im więcej ludzi w jakimś pomieszczeniu, tym więcej osób duchowych. To ludzie żyjący na Ziemi „ciągną” za sobą swoisty „ogon” osób duchowych i wprowadzają je do obszarów fizycznych. Najczęściej nie ma to istotnego wpływu na otoczenie, ale czasami może się uwidocznić w psychozie tłumu, na przykład jako zbiorowa histeria. Dzieje się tak, gdy w dużej grupie ludzi znajdą się ci, na których mają wpływ złe osoby duchowe lub złe duchy. Taka zbiorowość może się bezwiednie przerodzić w groźną siłę zdolną do linczu lub podobnych zbrodni.

Zdarza się, że zła atmosfera w jakimś środowisku wynika właśnie z obecności złych duchów lub złych osób duchowych. Dlatego warto wiedzieć, że do usunięcia ich z jakiegoś otoczenia należy główne wysiłki skupić na ludziach, a nie na samym pomieszczeniu. Równie ważną rzeczą jest rozpoznanie czy przyczyną kłopotów są naprawdę złe duchy, czy zagubione osoby duchowe. Złe duchy, czyli demony, potrafią często z własnej inicjatywy szerzyć złą atmosferę, podczas gdy „przyklejone” osoby duchowe mogą być przez nie kierowane. Jednak w większości przypadków chodzi tylko o zagubione duchy zmarłych mające niezbyt groźny wpływ na ludzi.

Działanie prawdziwego złego ducha zdarza się bardzo rzadko, gdyż ogromna większość ludzi na Ziemi nie stwarza warunków do jego ingerencji. Chodzi tu o złego ducha, który jest upadłym aniołem podległym bezpośrednio Szatanowi, czyli o tak zwanego diabła albo demona. Potrafi on całkowicie opętać słabsze duchowo osoby, a szczególnie te, które są dotknięte rozstrojem nerwowym. Czasem negatywny wpływ na ludzi ma zła osoba duchowa jakiegoś zmarłego człowieka, która z powodu swego złego życia wciąż podlega Szatanowi. Jednak taka zła osoba duchowa, w odróżnieniu od złego ducha, skupia się tylko na pojedynczej osobie o podobnym złym charakterze. Działające w ten sposób istoty duchowe możemy ogólnie nazywać złymi duchami, chociaż różnica między nimi jest znacząca. Wiedzą o tym prawdziwi egzorcyści, dla których usunięcie złej osoby duchowej jest stokroć łatwiejsze niż wyrzucenie demona.

Na szczęście ogromna większość przypadków złego oddziaływania duchowego, z którym mamy do czynienia w życiu, jest po prostu wynikiem nieodpowiedniego zsynchronizowania się kogoś z osobami duchowymi zmarłych. „Przyczepiają się” one najczęściej do pojedynczego człowieka i wpływają tylko na niego. Nie można tego oczywiście nazwać pozytywną sytuacją, gdyż różni szaleńcy lub ludzie określani jako umysłowo chorzy mogą mieć zły wpływ na otoczenie. W takim przypadku, jak już przedtem wyjaśniałem, musi im pomóc ktoś obdarzony mocną osobowością wspieraną dużą wiedzą o zjawiskach duchowych. Lekarze psychiatrzy i oddziały szpitalne dla umysłowo chorych niewiele mogą poradzić w takich przypadkach.

Podsumowując problem oddziaływania osób ze świata duchowego na ludzi żyjących na Ziemi, należałoby dość dokładnie ocenić skalę ich wpływu na nasze życie. Nie jestem oczywiście w stanie określić procentowo poziomu tego wpływu, ale na pewno jest on faktem. Oczywiście opisane tutaj negatywne oddziaływanie na poszczególne jednostki ze strony złych osób duchowych czy złych duchów jest raczej marginalne. Niestety Ziemia wciąż jest pozbawiona obecności Boga, a złe istoty duchowe mogą czuć się na niej „jak u siebie w domu”. Z tego względu nieprzerwanie od tysięcy lat mamy te same przestępstwa, zbrodnie, konflikty i wojny. Nie mam wątpliwości, że wpływ złego świata duchowego jest wielokrotnie silniejszy niż oddziaływanie tego dobrego, związanego z Bogiem.

Powyższa informacja nie jest zbyt optymistyczna, ale niestety prawdziwa. Stanowi ona jasny przekaz mówiący o tym, jakie trudne zadanie czeka ludzkość na drodze do zbawienia świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść kilku książek dotyczących analitycznego sytemu o nazwie essenceizm:                            

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”