Wiedza66
Jak ludzkość ocenia zło?
Zło nie jest jakimś urojeniem, ale czymś zdecydowanie substancjalnym, czyli rzeczywistym i konkretnym.
Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn upadku Adama i Ewy w fakcie istnienia wolności w człowieku i w działaniu wywodzącej się z niej wolnej woli. Twierdzą oni, że Stwórca dał człowiekowi wolną wolę, w którą nie ingeruje. To znaczy, że w Ogrodzie Eden Ojciec Niebieski zostawił człowiekowi wolny wybór między zjedzeniem a niezjedzeniem „zakazanego owocu”. Ponieważ człowiek wybrał „zjedzenie owocu” i okazał nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, to nastąpił upadek. Stąd wniosek, że wolna wola, czyli po prostu wolność człowieka, doprowadziła go do upadku. Przeczy to mojemu twierdzeniu, że przyczyną powstania zła była źle ukierunkowana siła miłości. Całą argumentację dotyczącą okoliczności, w której nieopanowane przez Lucyfera pragnienie wyższego poziomu miłości spowodowało jego upadek, zawarłem w książkach o systemie essenceizm oraz na moich stronach internetowych. Poniżej przytoczę tylko podstawowe argumenty wyjaśniające mój punkt widzenia.
Wolność jest pewnym stanem funkcjonowania, czyli sferą, w której porusza się człowiek realizujący swoją wolną wolę. Nie jest więc siłą, która może spowodować upadek. Co przemawia za tym, że wolność nie była przyczyną upadku?
Po pierwsze, wolność może tylko wytworzyć stan gotowości do podjęcia decyzji prowadzącej do upadku, ale podjęcie tej decyzji wymaga zadziałania siły, która nie tkwi w wolności. Na przykład wolność może nas doprowadzić na skraj przepaści, ale przekroczenie jej krawędzi kończy wolność, bo zaczyna działać siła grawitacji, która wciąga człowieka w przepaść.
Po drugie, spożycie owocu przez Adama i Ewę było świadomym aktem. Bóg bowiem, jako troskliwy Ojciec, zadbał o to, aby dobrze wyjaśnić im niebezpieczeństwo związane z zakazanym owocem. Skoro Adam i Ewa wiedzieli, że zjedzenie owocu przyniesie im śmierć, oznacza to popełnienie przez nich czegoś w rodzaju samobójstwa. Tak można powiedzieć, gdyż pierwsi ludzie świadomie podjęli decyzję wbrew śmiertelnemu zagrożeniu. Samobójstwa nie popełnia się jednak w stanie wolności, ale wobec jej braku, gdy nie ma już żadnego innego wyjścia z trudnej sytuacji lub nie widać nadziei na jakiekolwiek inne rozwiązanie.
Po trzecie, skoro nastąpił rodzaj samobójstwa, to musiała go spowodować siła większa od siły zachowania życia, a jedyną siłą większą od niej jest siła miłości. Nie muszę chyba przypominać, jak wiele samobójstw było skutkiem zawiedzionej miłości.
Na obronę Boga pragnę dodać jeszcze kolejne argumenty, które przeciwstawiają się twierdzeniom, że poddał On próbie Swoje dzieci lub stawiał je przed wolnym wyborem wynikającym z ich wolnej woli. Wyglądałoby to na swoisty test lojalności czy posłuszeństwa.
Po pierwsze, Bóg po stworzeniu Swego dzieła nie testuje go, gdyż wówczas oznaczałoby to, że testuje Samego Siebie. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, a testuje się tylko rzeczy, co do których ma się wątpliwości.
Po drugie, Adam i Ewa, po stworzeniu przez Boga, byli niewinni i nie znali zła, gdyż wyszli „spod ręki” doskonałego Boga, który nie zna zła i go nie stworzył. Takich istot się nie testuje, bo trzeba by podejrzewać zło, a to nie zgadza się z Osobowością i doskonałością Boga.
Po trzecie, Bóg jest Wszystkowiedzący, a więc nie używa testów, bo przecież zawsze znałby z góry ich wyniki.
Po czwarte, Bóg, jako Kochający Ojciec, nie narażałby swoich dzieci na ewentualny negatywny wynik testu, tym bardziej, że ten domniemany test był „na śmierć i życie” („… gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” – Rdz 2, 17). Każdy kochający ojciec zawsze chroni swoje dzieci przed skutkami jakiegokolwiek niebezpieczeństwa i nie poddaje ich grożącym śmiercią testom.
Na koniec dodam jeszcze jedną uwagę. Wielu teologów chrześcijańskich tłumacząc upadek Adama i Ewy, twierdzi, że Bóg nie ingeruje w wolną wolę człowieka. Problem polega na tym, że ci sami teolodzy, nie pamiętając swych argumentów o wolności, twierdzą, że Bóg ingeruje w nasz upadły świat, to znaczy wpływa na nasze uczynki, a co za tym idzie na naszą wolną wolę. Te dwa twierdzenia nie dają się ze sobą pogodzić. Tylko jasne oddzielenie Boga od zła tłumaczy właściwie obecny stan świata.
To są argumenty, które należy wziąć pod uwagę, gdy w sposób powierzchowny opisuje się to, co zdarza się w świecie tworzonym przez Boga.