Rozdział 7

„Bramy piekielne” a stan chrześcijaństwa

 

Chrześcijaństwo od dwóch tysięcy lat jest pewne, że skutecznie opiera się wpływowi zła pochodzącego od Szatana. Kościoły tej religii powołują się na słowa Jezusa zapisane w ewangelii, że „… bramy piekielne go nie przemogą” (Mt.16,18). Oznacza to, że zgodnie z przepowiednią Jezusa kościoły chrześcijańskie już raz na zawsze są odporne na wszelkie ataki Szatana. Z uwagi na ten cytat duchowni chrześcijańscy chlubią się odpornością na zło Szatana. Szczególnie zakonnicy zgromadzeni w licznych klasztorach są pewni, że ich wspólnota gwarantuje im bezpieczną ostoję wobec zakusów Szatana. Z powyższej opinii korzystają też inne wyznania związane z religiami objawionymi.

W przeciwieństwie do tego system essenceizm stawia tezę, że „bramy piekielne” oznaczają aktywny wpływ Szatana na ludzi. Jest on obecny w religii chrześcijańskiej już od pierwszych chwil jej istnienia. Rozpoczął się, gdy pierwsi zwolennicy Jezusa zaczęli samodzielnie głosić Jego nauki. Świadczy o tym na przykład konflikt między Piotrem a Pawłem dotyczący spełniania warunków, aby dana osoba mogła stać się chrześcijaninem. Trzeba sobie również zdać sprawę, że chrześcijaństwo pierwszych wieków było co prawda głoszone przez ludzi natchnionych nową wiarą, ale często skłóconych między sobą i wprowadzających własne wizje. Z czasem tworzyły się niezależne grupy zwane kościołami. Nastąpiły też prześladowania tych, którzy nie mieli odpowiedniego wsparcia ze strony tworzącej się kasty hierarchów. W kolejnych latach różnice w pojmowaniu zasad wiary i kultu religijnego przybrały na sile. To był znak, że koncepcja Jezusa dotycząca sensu Jego nauk ulegała stopniowej erozji. Należy bowiem zdać sobie sprawę, że pierwsze trzy wieki rozproszonego chrześcijaństwa to przecież czas dziesięciu kolejnych pokoleń, które przechodziły społeczne przemiany w trudnych politycznie czasach.

System essenceizm przy odpowiedzialności za słowo oraz przy korzystaniu z wieloletnich analiz, doszedł do mało budujących wniosków dotyczących religii chrześcijańskiej. Wiedza uzyskana przez ten system bazuje nie tylko na obserwacji działania chrześcijan przez ostatnich kilkanaście wieków, ale też na wiedzy uzyskanej od znanych ze swej uczciwości badaczy naukowych. Dzięki tej wiedzy można było zrozumieć, że przy tworzeniu zasad wiary tej religii „ubogacono” ją o trudną do oceny ilość dodatków niemających nic wspólnego z naukami Jezusa. Część treści jej nauczania została bowiem na nowo ukształtowana przez „chrześcijańskich uczonych w piśmie”, którzy chcieli utworzyć powszechną religię władzy. Ten proces trwał przez kolejne wieki aż od czasu Wielkiej Reformacji. Warto dodać, że nawet sami chrześcijańscy teolodzy potwierdzali, że taka znacząca ingerencja miała kiedyś miejsce. Za te twierdzenia byli potem bardzo prześladowani, a ich świadectwa niszczone. Właśnie wiedza o tym zjawisku w dużym stopniu pomogła w badaniu zapisów, które stanowią obecnie treść czterech ewangelii Nowego Testamentu. Dla przykładu jednym z dodanych do ewangelii zapisów jest cytat umieszczony na początku tego rozdziału. Ogólnie takie „dodatki” miały na celu dać pewność wyznawcom oraz duchownym religii chrześcijańskiej, że podążają dobrą drogą. Niestety cała historia chrześcijaństwa temu przeczy. W długim okresie swego istnienia chrześcijaństwo uczestniczyło w wojnach, zbrodniach ludobójstwa i w zdobywaniu wielkich bogactw kosztem członków społeczeństw, nad którymi miało bezpośrednią władzę. Przez to w swym działaniu upodobniło się do aktywności judaizmu i islamu.

Warto więc lepiej poznać ten proces erozji. Miał on swój ważny etap trzysta lat po odejściu Jezusa. Cesarz Konstantyn I, zwołał wówczas zjazd liderów tej religii, którzy działali w jego cesarstwie i którzy głosili różne wersje świadectw o życiu Jezusa. Nazwano ten zjazd pierwszym synodem nicejskim. Po wielomiesięcznych burzliwych dyskusjach przyjęto ustalenia dotyczące życia Jezusa oraz przyjęto oficjalną wersję Jego nauczania. W celu utrwalenia na zawsze potęgi religii chrześcijańskiej zmieniono osobowość Syna Bożego, czyniąc Go Bogiem. Zjednoczono Go bowiem z Osobą Boga-Stwórcy i z tajemniczym Duchem Świętym. Tak utrwalił się obraz Boga w postaci Trójcy Świętej. Ustalone na tym soborze wersje nauk Jezusa nazwano ewangeliami. Niestety po tych ustaleniach zniszczono źródłowe świadectwa z okresu poprzedzającego ten sobór. W takich warunkach powstała oficjalna religia chrześcijańska, która przyjęła pozycję dominującą w ówczesnym Cesarstwie Rzymskim. Nastąpiło zatem połączenie władzy religijnej z władzą polityczną, to znaczy przysłowiowy sojusz ołtarza i tronu. W czasie kolejnych soborów, szczególnie tych, które miały miejsce przez okres średniowiecza, ustalono wiele zasad wiary i doktryn, „naginając” nauki Syna Bożego do potrzeb władzy religijnej. Takie postępowanie rzuca negatywny cień na zgodność nauki i dogmatyki chrześcijańskiej z naukami Jezusa Chrystusa.

Według systemu essenceizm sobór nicejski rozpoczął definitywne odejście od pierwotnej koncepcji Jezusa, który sam padł ofiarę władzy politycznej w połączeniu z władzą religijną. Można więc stwierdzić, że od tego czasu Szatan uzyskał kontrolę nad chrześcijaństwem. Zaczął się czas prześladowań tak zwanych heretyków, rozpoczęło się ludobójstwo zwane inkwizycją, zaczęły się wyprawy krzyżowe i różne zbrodnie religijne. W późniejszym czasie nastąpił rozpad chrześcijaństwa na katolickie i prawosławne, a w dalszym okresie, już po Reformacji, nastąpiły wojny religijne. Liderzy chrześcijaństwa, a szczególnie ci związani z kościołem katolickim, nadal gromadzili ogromne bogactwa. To świadczy o tym, że Szatan zwany przez Jezusa bogiem tego świata, stał się również bogiem chrześcijaństwa. Przez to rozpoczęty przez Jezusa proces wyzwalania świata spod władzy Szatana został zatrzymany przez „bramy piekielne”, co oznacza dalszą jego władzę. To jest prawdziwa tragedia dla Jezusa i całej ludzkości.

Warto dodać, że system essenceizm wykazał, że Syn Boży nie prowadził swej misji po to, aby obdarzać Go kultem, ale po to abyśmy mieli przewodnika w walce z Szatanem. Zresztą żaden człowiek, nawet Syn Boży, nie powinien być obdarzany kultem, gdyż każdy kult nie ma nic wspólnego z koncepcją wywodzącą się od Stwórcy. Zjawisko kultu wywodzi się od Szatana, a dokładnie od wywołanego przez niego mechanizmu działania władzy. To on, odcinając ludzi od Stwórcy, wprowadził kult samego siebie oraz tych, którzy mu służą. Zatem każdy kult prowadzi do „nieświadomej” podległości wobec Szatana i do kontrolowania przez niego religii. System essenceizm wykazał, że dokonuje się to przez upadłą naturę, która tkwi w każdym człowieku i do której pełny dostęp ma Szatan. To czyni ludzi, nawet tych o głębokiej wierze, podatnymi na wpływy Szatana i jego demonów.

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”